Urodził się Alex... śliczny chłopiec o cie,mnych włosklach i pięknych czekoladowych oczach po tatusiu... nie była to jedytna rzecz która po nim pozostała...ale Lia wydawała się jakby tego niewidzieć. Jakby zapomniała. Czy on zapomniał ? Czy on żyje ? Kiedys miał w głowie tyle pytań, teraz ma już na to wyjechane... zapomniała, przyzwyczaiła się do życia bez niego, mineły już 2 lata...
Niestetyu jej szczęście nie mogło trwać wiecznie... miała do tego pecha ...
Ktoś albo coś doniosło ojcu Lucasa... a on był w gorącej wodzie kompany i stała sie tragedia...
Kobieta czekała razem z synkiem na stacji ( na tej samej na której wysiadła 2 lata wcześnij z Lucasem ) czekała na pociąg...sama niewiedziała po co, nadjechał..z pociągu wyszedł mężczyzna, skąś znała tą twarz...nie mogła przypomnieć sobie z kąd...
-Co za miłe spotkanko...Lia ..
-Nie rozumiem ...
-Śliczne dziecko... - w jego oczach błysneło coś złowrogo...pociąg ruszył... i wtedy ten obrzydliwy facet...pchną z całych sił maleńkie dziecko któro bawiło się kamyczkami na trawie... Amalia zareagowała błyskawicznie...jednak się spóźniła...a mężczyzna znikną...
Pociąg przejechał..podeszła na drżacych nogach do torów... było pełno krwi...
-Alex !!!- upadła na kolana...
Następny dzień, dziewczyna obudziła się na trawie przy torach ... z żyletką w ręce..w nocy musiała przegiąc pałe z cięciem sie i straciś przytomność... Alex ... gdzie on jest ? To nie możliwe ..? Jedyna osóbka..maleńswto, które niezawiniło...znowu płakała...
Nagle poczuła jakby trzęśienie ziemi...nadjeżdżał pociąg... miała do wyboru różne opcje ..analizowała je.... podjeła decyzje..rzuci się pod pociąg !
Pociąg sie zatrzymał...wysiadła z niego tylko jedna osoba ..przez swoje zapłakane oczy nawet na niego nie spojżała...
Ten ktoś ja przytulił... odwróciła się i ...
-Lucas ??? - wszystko momętalnie odrzyło ...całe uczucie ..wszystko !! on wrócił... wrócił...do niej ..kochał ją i zapewniał ..znowu jest ..znowu ..!!!
-Lia, tak mi przykro ...- też płakał ...- Widziałem to wszystko, przyjechałem wczoraj z moim ojcem ...kazał mi zostać w środku bo inbaczej was zabije ...wiem że niepowinienem go słuchać...:( On nieżyje... rzuciłem statuetką ...nie wiedziałem że go zabije... Jak on miał na imie - spytał cicho
-Alex ..- odparła przez łzy
-Żegnaj moje dziecko... - rozpłakał sie jeszcze bardziej... ile można ..ile można znowić upokorzeń ...dopiero śmierć dziecka dała mu do myślenia ile błędów popełnił bedą ze swoim ojcem
Naprawi to...
Kilka dni potem odbył sie pogrzeb ...zostali powiadomieni też rodzice kobiety, dowiedzieli sie wszystkiego na miejscu i niedowieżali...
Tak już jest ...niestety życie musi toczyć się dalej ...
Czy ich życie będzie usiane niespodziankami....
Jeżeli chcecie sie dowiedzieć i żebym dalej pisała chociaż nie mam weny ...bardzo proszę o komentarz ...
Czy miłość może zwyciężyć przeciwnośći losu z jakimi zmagamy się co dnia WALCZ DO KOŃCA O WSZYSTKO !!!
sobota, 31 maja 2014
NOWY BLOG !!
http://menschenlebenfurdielebe.blogspot.com/
Adres mojego nowego opka
Informuje że jest o
TOKIO HOTEL
Adres mojego nowego opka
Informuje że jest o
TOKIO HOTEL
Część 15 Ostatnie pożegnanie ....
Witam wszystkich, to już ostatni odcinek... ale nieprzekreślajcie mnie....będzie jeszcze Epilog...który mam nadzieje że wszystko odmieni....:)
Nazajutrz siedzieli już w pociągu i jechali gdzieś ...sami niewiedzieli gdzie, wsiedli w pierwszy lepszy pociąg, dokąd on był żadne z nich niewiedziało.. żeby zdobyć bilety musieli oddać w zastaw piękną broszkę z kwiatai którą wcześniej Lia dostała od Lucasa na dowód ich bezgranicznej miłości, było to jedyne wyjście. Wydawali się pozornie szczęśliwi, ale niestety ktoś chciał zepsuć ich szczęście i poinformować ojca Lucasa gdzie i z kim jego synek się obecnie znajduje.
Wysiedli na małej stacyjce, wokół nie było żywej duszy... Dlaczego...? Początkowo się bardzo zdziwili, ale potem stwierdzili że dziwienie się nie ma sensu, taka wiocha ...nic dziwnego że tu nikt nie mieszka. Oni właśnie tego potrzebowali, cisza i spokój...do czasu
Zaczeło się ściemniać
-Lia, wydaje mi się że będziemy musieli spędzić noc pod gołym niebem, przykro mi - powiedział smutny i wyczerpany chłopaki
-Nie szkodzi - dziewczyna dodała mu otuchy - Jutro napewno coś znajdziemy :)
Usłyszeli brutalne kroki, ktoś biegł w ich kierunku... żedne z nich nie widziało kto to bo było ciemno, może to jakiś tubylec którego spytją o drogę.... żadne z nich niezdawało sobie sprawy że właśnie znaleźli się w śmiertelnym niebezpieczeństwie.... zza drzewa wyłonił się ...ojciec Lucasa
-A więc to są ci twoi znajomi - warkną gardłowym odgłosem - Miła rzecz, cieszę się że jednak wyżyłaś i jest was tylko dwójka... Lucasie, ona musi umrzeć
-Nie ojcze... ja ja kocham i będziemy mieć razem dziecko ....
- ŻE COO !!!
Dopiero teraz chłopak zrozumiał jak wielki błąd popełnił.
-Nie tato, wymskło mi się ...to przypadek...
-W ciąży ! Jesteś w ciąży ?
Dziewczyna nic nie odpowiedziała, bała się. Co mógł jej zrobić ? Jej i jej dziecku....?
-Lucasie ...!!!! My nie możemy się z nią zadawać to córka tego łajdaka
- Zna pan mojego ojca ? - zdziwiła się
-Oj i to bardzo dobrze.... nie nawidzę go
- Mogę wiedzieć czemu - ciekawość czasem może nas zgubić, ale nie mogła się powstrzymać
-Kiedyś przed laty odebrał mi coś co kochałem...Dalia.... - westchną
-Moja matka ?
-Tak drogie dziecko twoja matka
-To dlatego się teraz mścisz na Lii ? - wtrącił się Lucas
-Tak, i będę się mścił dalej
-Tato, wyjedziemy...
-Nigdzie cię z nią nie puszcze...!!!!!
-W takim razie my we dwuch, pozwolimy jej żyć właśnym życiem...i tak ją wystarczająco skrzywdziliśmy..proszę...
-Dobrze...ale ja jeszcze wróce ...po moją należność... - powiedział ojczulek patrząc z nienawiścia na dziewczynę... - Wróce...! - znikna w krzakach...
-Lia ...tak mi przykro - zwrócił się prawie że szeptem to dziewczyny- My nie możemy być razem... przykro mi ...
-Lucas...ja cie kocham...
-Wiem. ja też cie kocham ....was ..- poprawił się przykładając jej dłoń do brzucha...- Zawsze będę o was pamiętał... zrobisz jak będziesz uważała...albo je wychowasz albo....
-Nie !
Ostatnio raz się pocałowali.... i nie mógł od niej odejść...
Wiedziała co musi robić, nie było iinego wyjścia...
Wstała i odeszła, nie odwracała się za siebie ...wiedziała że jeżeli usłysz jego kroki lub zobaczy jak odchodzi pobiegnie za nim, tak nie mogło być :(
********************************************************************
Nie miała co poacząc, więc wróciła do domu i opowiedziała o wszystkim rodzicom... Gdu tylko jej ojcec dowiedział się że ojcem jej dziecka jest syn ...niejekiego Rossa mało co nie dostał kociokwiku...wściekł się ...ale kochał córke i było mu jej żal, kiedy co noc płakała bo została sama na świecie....
_______________________________________________________________________
-Skarbie mam coś dla ciebie - świergoliła jej matka...-przyniosła jej grubą koperte...
Od razu ją otwoerzyła.... w środku był list ...od Lucasa !! :)
Wpierw z koperty wyleciała ...broszka..
Lucas obiecał że ją dloa niej zdobędziei zrobił to ...Dotrzymał słowa. Chciała natychmiast ją przypiąć, ale nie mogła, zbyt wiele osób wiedziało że był to prezent....Może już nigdy nic nie dostanie od niego...ale broszka przypominała jej o prawdzie, której nikt inny by niezrozumiał.
Lucas i Lia naprawde się kochali i zawsze będą się kochać
List :
Lia....muszę pisać krutko. Powinnaś zniszczyć tę kartkę natychmiast po przeczytaniu, bo jeśli wpadnie w ręce kogo kolwiek ...to znajdziesz się w niebezpieczeństwie...I znam cię - jeśli napiszę więcej, nigdy się jej nie pozbędziesz. Ze mną wszystko w pożatku, wyjechałem do mamy- dzięki Tobie. Tamtego dnia byłaś silniejsza niż ja. Ja nie miałbym tyle odwagi by się z Tobą pożegnać. I teraz się z Tobą nie żegnam. Będziemy znowu razem, Amalio. Nie wiem kiedy, gdzie ani jak, ale nie mam co do tego najmniejszych wątpliwości. To musi nastąpić, w taki czy inny sposób... Musisz w to uwierzyć. Ponieważ ja wierzę w Ciebie...
-Wierzę ci Lucasie...- szepneła cicho, przycisneła kartę do piersi. Spali ją za kilka minut - ale nie teraz, jeszcze nie teraz.
Nazajutrz siedzieli już w pociągu i jechali gdzieś ...sami niewiedzieli gdzie, wsiedli w pierwszy lepszy pociąg, dokąd on był żadne z nich niewiedziało.. żeby zdobyć bilety musieli oddać w zastaw piękną broszkę z kwiatai którą wcześniej Lia dostała od Lucasa na dowód ich bezgranicznej miłości, było to jedyne wyjście. Wydawali się pozornie szczęśliwi, ale niestety ktoś chciał zepsuć ich szczęście i poinformować ojca Lucasa gdzie i z kim jego synek się obecnie znajduje.
Wysiedli na małej stacyjce, wokół nie było żywej duszy... Dlaczego...? Początkowo się bardzo zdziwili, ale potem stwierdzili że dziwienie się nie ma sensu, taka wiocha ...nic dziwnego że tu nikt nie mieszka. Oni właśnie tego potrzebowali, cisza i spokój...do czasu
Zaczeło się ściemniać
-Lia, wydaje mi się że będziemy musieli spędzić noc pod gołym niebem, przykro mi - powiedział smutny i wyczerpany chłopaki
-Nie szkodzi - dziewczyna dodała mu otuchy - Jutro napewno coś znajdziemy :)
Usłyszeli brutalne kroki, ktoś biegł w ich kierunku... żedne z nich nie widziało kto to bo było ciemno, może to jakiś tubylec którego spytją o drogę.... żadne z nich niezdawało sobie sprawy że właśnie znaleźli się w śmiertelnym niebezpieczeństwie.... zza drzewa wyłonił się ...ojciec Lucasa
-A więc to są ci twoi znajomi - warkną gardłowym odgłosem - Miła rzecz, cieszę się że jednak wyżyłaś i jest was tylko dwójka... Lucasie, ona musi umrzeć
-Nie ojcze... ja ja kocham i będziemy mieć razem dziecko ....
- ŻE COO !!!
Dopiero teraz chłopak zrozumiał jak wielki błąd popełnił.
-Nie tato, wymskło mi się ...to przypadek...
-W ciąży ! Jesteś w ciąży ?
Dziewczyna nic nie odpowiedziała, bała się. Co mógł jej zrobić ? Jej i jej dziecku....?
-Lucasie ...!!!! My nie możemy się z nią zadawać to córka tego łajdaka
- Zna pan mojego ojca ? - zdziwiła się
-Oj i to bardzo dobrze.... nie nawidzę go
- Mogę wiedzieć czemu - ciekawość czasem może nas zgubić, ale nie mogła się powstrzymać
-Kiedyś przed laty odebrał mi coś co kochałem...Dalia.... - westchną
-Moja matka ?
-Tak drogie dziecko twoja matka
-To dlatego się teraz mścisz na Lii ? - wtrącił się Lucas
-Tak, i będę się mścił dalej
-Tato, wyjedziemy...
-Nigdzie cię z nią nie puszcze...!!!!!
-W takim razie my we dwuch, pozwolimy jej żyć właśnym życiem...i tak ją wystarczająco skrzywdziliśmy..proszę...
-Dobrze...ale ja jeszcze wróce ...po moją należność... - powiedział ojczulek patrząc z nienawiścia na dziewczynę... - Wróce...! - znikna w krzakach...
-Lia ...tak mi przykro - zwrócił się prawie że szeptem to dziewczyny- My nie możemy być razem... przykro mi ...
-Lucas...ja cie kocham...
-Wiem. ja też cie kocham ....was ..- poprawił się przykładając jej dłoń do brzucha...- Zawsze będę o was pamiętał... zrobisz jak będziesz uważała...albo je wychowasz albo....
-Nie !
Ostatnio raz się pocałowali.... i nie mógł od niej odejść...
Wiedziała co musi robić, nie było iinego wyjścia...
Wstała i odeszła, nie odwracała się za siebie ...wiedziała że jeżeli usłysz jego kroki lub zobaczy jak odchodzi pobiegnie za nim, tak nie mogło być :(
********************************************************************
Nie miała co poacząc, więc wróciła do domu i opowiedziała o wszystkim rodzicom... Gdu tylko jej ojcec dowiedział się że ojcem jej dziecka jest syn ...niejekiego Rossa mało co nie dostał kociokwiku...wściekł się ...ale kochał córke i było mu jej żal, kiedy co noc płakała bo została sama na świecie....
_______________________________________________________________________
-Skarbie mam coś dla ciebie - świergoliła jej matka...-przyniosła jej grubą koperte...
Od razu ją otwoerzyła.... w środku był list ...od Lucasa !! :)
Wpierw z koperty wyleciała ...broszka..
Lucas obiecał że ją dloa niej zdobędziei zrobił to ...Dotrzymał słowa. Chciała natychmiast ją przypiąć, ale nie mogła, zbyt wiele osób wiedziało że był to prezent....Może już nigdy nic nie dostanie od niego...ale broszka przypominała jej o prawdzie, której nikt inny by niezrozumiał.
Lucas i Lia naprawde się kochali i zawsze będą się kochać
List :
Lia....muszę pisać krutko. Powinnaś zniszczyć tę kartkę natychmiast po przeczytaniu, bo jeśli wpadnie w ręce kogo kolwiek ...to znajdziesz się w niebezpieczeństwie...I znam cię - jeśli napiszę więcej, nigdy się jej nie pozbędziesz. Ze mną wszystko w pożatku, wyjechałem do mamy- dzięki Tobie. Tamtego dnia byłaś silniejsza niż ja. Ja nie miałbym tyle odwagi by się z Tobą pożegnać. I teraz się z Tobą nie żegnam. Będziemy znowu razem, Amalio. Nie wiem kiedy, gdzie ani jak, ale nie mam co do tego najmniejszych wątpliwości. To musi nastąpić, w taki czy inny sposób... Musisz w to uwierzyć. Ponieważ ja wierzę w Ciebie...
-Wierzę ci Lucasie...- szepneła cicho, przycisneła kartę do piersi. Spali ją za kilka minut - ale nie teraz, jeszcze nie teraz.
czwartek, 29 maja 2014
Część 14 Najlepsze wyjście
Znalazła się
w swoim pokoju i rzuciła n łóżku..Lucas musiał iśc do domku, jego ojciec myślał
że ona nie żyje i tak miało pozostać. Nie mógł się dowiedzieć. Teraz dziewczyna
miała gorsze problemy na głowie… jest w ciąży… to nie możliwe… jak to ma
wyglądać…?
Zniszczy
życie temu maleństwu, które tak naprawdę nie ma jeszcze bladego pojęcia o
życiu. Sama miała nie łatwo w życiu, a ono ? Jak ono ma sobie poradzić… co z
jej rodzicami… Wiedziała jedno Lucas ją bezgranicznie kochał… i drugie …że to
maleństwo też ją kochało i potrzebowało życia… ale ona też musiała mieć
normalne życie i skończyć studia… mieć pracę. Podieła decyzje, decyzję która na
zawsze miała zmienić jej życie… czy będzie potem żałować… wszystko jest możliwe…
jedno jest pewne …zniszczy temu dziecku życie, wzięła żyletkę… nie wiedziała
jak ma żyć i po co ma żyć, teraz wszystko straciło sens… wybierała pomiędzy
nienarodzonym dzieckiem, a jego życiem.
Nigdy tego
nie robiła, nie miała pojęcia jak wbić żyletkę żeby było dobrze… wbiła raz… pociągnęła, na ręce pojawiła się świeża krew…
nie czuła bólu… nic nie czuła. Cieła dalej…
Nie miała
pojęcia ile czasu minęło, ale zaczęło już świtać, dziewczyna siedziała
zapłakana i zakrwawiona w najdalszym i najciemniejszym kącie pokoju… w takim właśnie
stanie zastał ją Lucas …
-Lia …Lia
..! – delikatnie dotkną jej twarzy – Coś ty najlepszego zrobiła !! ?
-Lucas … - jęknęła
cicho
Podniusł jej
rękę do oczu i policzył wszystkie rany. Po czym sam zrobił sobie tyle samo… Po
tym co zobaczyła była pewna swojej decyzji…
-Lucas … ja
urodzę to dziecko, nikt nie musi wiedzieć... wyjedziemy, to znaczy jeśli
zechcesz
-Czy ja
zechce …Lia …jeżeli to jest najlepsze i jedyne wyjście to pakuj się … zrobimy
to jeszcze dzisiaj.
Wychodząc wzięła
od rodziców kilka banknotów … i położyła małą karteczkę…
Musiałam wyjechać, zrobiłam cos bardzo złego, Kocham Was pamiętajcie o tym… nie
szukajcie mnie …
Amalia
Wyszła na
nowy świat… czuła się wolna, nareszcie wolna …
Z tego co im
zostało wynajeli skromny pokoik w hotelu… napisał ojcu SMS że znalazł „Nowych
przyjaciół ‘’ i że zostanie z nimi na trochę…
Jutro pojadą
gdzieś daleko pociągiem … gdzieś gdzie ich nikt nie znajdzie… gdzie będą
wreszcie szczęśliwi…
________________________________________________________________
Czasem mam ochotę wyjechać, gdzieś, gdzie
ucieknę
od codzienności z nadzieją na lepsze jutro
środa, 28 maja 2014
Pioseneczka do opka :)
Mam nadzieje że się spodoba
Ja osobiście ją uwielbiam
https://www.youtube.com/watch?v=cGYTmYD76QM
Część 13 (nie)miła wiadomość
Dziewczyna
powoli otwierała oczy, nad jej głową coś denerwująco pipało. Domyślała się że
może to być urządzenie do którego jest obecnie podłączona i któro ma na celu
utrzymanie ją przy życiu. Ile tam leżała ? Każdy może zadać to pytanie.
Wiedziała jedno nikogo obok niej nie było. Dlaczego ? Czy może już umarła? Czy
zostanie z Markiem na zawsze ? STOP !! ona chce być z Lucasem …musi żyć, dla
niego…
Poraziło ją
jasne światło w Sali szpitalnej, poza nią była pusta, gdzie są wszyscy. Od
czasu do czasu przychodziła Do niej matka, słyszała jej głos. Lucas nie
przyszedł ani razu… wcale… Czy zapomniał? Czy ma inną ?
U Lucasa
Jego
dziewczyna była w dziwacznej śpiączce już 2 miesiące… nikt nie wiedział co z
jej organizmem było nie tak..przecież dostawała odpowiednie leki… co się do
cholery działo ?
Przez te 2
miesiące wiele się wydarzyło a mianowicie…:
Przeszłość
….
Pewnego
słonecznego dnia, kilka dni po wypadku postanowił odwiedzić ukochaną.
-Cześć
skarbie – uśmiechną się, jakby sam do siebie, ona nawet nie wiedziała że tam
był. Wziął jej małą, zimną rączkę w swoją ręke i mówił jak bardzo ją kocha i
jak bardzo tęskni. W tym momęcie wszedł lekarz. Lucas się poderwał….
-I co z nią
?
- Hmmm, z
nią nie mam pojęcia… ale mam też i dobre wieści, chociaż patrząc na nią sam nie
wiem czy są dobre …- lekarz podrapał się po siwej brodzie
- Co jest ? –
denerwował się
- Chodzi o
to że ja wiem coś i nie wiem czy ty wiesz …- plątał się lekarz z zadziornym
uśmieszkiem
- ?
- Amalia …jest
w ciąży
Chłopaka
zatkało… nie posiadał się ze szczęścia… ale…
-Chwilunia,
ale co z dzieckiem ?
- I tu jest ten
problemik… bo puki ona jest w śpiączce ..dziecko musimy odżywiać przez
kroplówkę ..nie ma innego wyjścia
-Niech i tak
będzie…..
Wrócił do
domu i znów zagłębił się w papierach… siedział nad nimi dzień i noc… musiał
odnaleźć osobę która chciała ją skrzywdzić…
- Tato,
miałbym do ciebie proźbę….- zagadną ojca
przy śniadaniu- a właściwie pytanko
-Pytaj
-Co robiłeś
w dzień wypadku Amalii
-Czy ty mnie
o coś posądzasz ? – wybuchł ojciec – Jak śmiesz, jestem twoim ojcem…
Doszedł do
wniosku że to faktycznie jest bez sensu.. w końcu po co miałby to robić, dał
sobie spokój…. Aż do czasu kiedy …
Wszedł do
garażu i zobaczył jak jego ojciec naprawia samochód, o dziwo auto miało
skasowany cały przód i wtedy właśnie go olśniło… zobaczył wszystko czego
wcześniej nie dostrzegał… wrócił myślami do dnia wypadku… Lia jechała do
koleżanki i wtedy właśnie to auto w nią uderzyło…
-Ty morderco…
- rzucił obelgę w kierunku ojca
-Nikt ci nie
uwierzy – odparł ojciec
-Czyli się przyznajesz
-Tak,
próbowałem ją zabić… to nie jest dziewczyna dla ciebie, cały czas to powtarzam,
musiałem wziąć sprawy w swoje ręce…
-Udało ci
się … Lia nie żyje – rozpłakał się, spakował swoje rzeczy i wyszedł.
Nie wiedział
gdzie ma się udać, ale był dumny z tego że powiedział ojcu o śmierci Lii, teraz
będzie przekonany o tym że ona nie żyje i da jej spokój, a gdy się obudzi Lucas
będzie ją mógł zabrać w bezpieczne miejsce… tam gdzie nie będzie jego ojca i nie będzie problemów… a przecież to jest
teraz najważniejsze dla jego dziecka…
Teraźniejszość
U Lii
Usłyszała
skrzypnięcie drzwi i zobaczyła w nich swój 8 cud świata…. Lucas.
- Hej,
skarbie – ucałował ją szczęśliwy
-Długo mnie
nie było ?
-2 miesiące…
lekarz powiedział że twój stan jest na tyle stabilny że od razu mogę cie zabrać
do domu… pakuj się
-Nie mam na
nic siły…
-Pomogę ci, w
twoim stanie nie powinnaś się przemęczać…
-Przestań,
brakuje mi tylko sił, od tego się nie umiera
-Ale…
-Przestań
proszę… zmieńmy temat, jedźmy do domu, pogadamy o tym kiedy indziej…
Dotarli
bezpiecznie do domu i Lucas pomógł jej na nowo ulokować się w swoim pokoju.
-Czy możemy
teraz porozmawiać ?- spytał
-Ehh, skoro
to takie ważne
-Ucieszysz
się
-No dawaj….
-Bo widzisz,
wtedy kiedy …my ..no ten
-Lucas !
- Wtedy …ty …jesteś
w ciąży – wyrzucił to z siebie
Dziewczyna
pobladła… nie, nie, nie. Ma 18 lat i ciąża, rodzice ją zabiją…. L
Część 12 Czy ktoś chciał żeby umarła ?
,Mam nadzieję że notka się spodoba... do zobaczenia mam nadzieję że w piątek...miłego czytania....jeśli macie chęci i czas można pokomentować :)
@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@
Otworzyła oczy, leżała sama na swoim wielkim łóżku. Lucasa
nie było obok… przypominając sobie jego od razu wróciła myślami do poprzedniej
nocy. Czy zrobiła coś nie tak ? Dlaczego sobie poszedł ? Nie zastanawiała się
nad tym zbyt długo, miała dzisiaj określony cel… odwiedzić chorą przyjaciółkę… jak się
potem okazało jej plany nie doszły do skutku…
Wzięła samochód
swojego ojca, często pozwalał jej nim jeździć, nie miała prawa jazdy ale teraz
to było nie istotne… przyjaciółka mieszkała na obrzeżach Berlina, tam właśnie
miała się udać… wsiadła w samochód… po drodze wstąpiła jeszcze do sklepu żeby
kupić sobie coś do picia, był ciepły a nawet można by powiedzieć upalny dzień, w sam raz na poranne morderstwo...ale o tym dziewczyna nie mogła już wiedzieć.
W drodze postanowiła zadzwonić do kumpeli :
L: Hej
Mika, jak się czujesz, postanowiła cie
dzisiaj odwiedzić, mam nadzieję że nie będziesz miała nic przeciwko.
M: Jasne że
nie, cieszę się że przyjedziesz… do zobaczenia w takim razie
Rozłączyły się, jechała dalej… już miała skręcać w uliczkę przyjaciółki
gdy nagle z za zakrętu wyjechał na nią ogromny czarny van, nie miała szansy
zjechać na bok. Jej samochód przekoziołkował kilka metrów dalej… przeraziła się
a potem poczuła ogromny ból w lewej ręce, na której miała blizne po ucięciu ręki,
to nie było przypadkowe ktoś chciał żeby umarła… zdążyła to pomyśleć i zauważyła
że leci na nią tylnia szyba..potem nie czuła już nic i zapadła ciemność.
U Lucasa
Przyszedł do
domku… oczach ciągle miał tylko swoją
ukochaną, ile by dał żeby teraz obudzić się przy niej, ale czekała go jeszcze
wielka robota do zrobienia. O dziwo jego ojca nie było w domku, może gdzieś wyszedł.
Zrobił to co miał zrobić ( mianowicie… rozćwiartowanie kilku ciał ) i usiadł
przed telewizorem. Włączył wiadomości, podawali akurat jakąś rozbitkę niedaleko
Berlina, bardzo się tym nie przejął. Po prostu usiadł i słuchał…
„ Dzisiaj w
godzinach rannych ok. 10.00 młoda dziewczyna jechała prawdopodobnie samochodem
ojca. Ktoś lub coś próbowało ją zabić. Dziewczyna straciła wiele krwi i właśnie
jest transportowana do najlepszego szpitala w Berlinie… miejmy nadzieje że z
tego wyjdzie. Rodziców dziewczyny prosimy o natychmiastowe przybycie. Z jej
dowodu wynika że nazywa się Amalia Rose…. wszystkich zainteresowanych lekarze
proszą o kontakt „
Wystarczyło
tylko jedno zdanie żeby ugięły się pod nim kolana i po policzkach pociekły łzy.
Amalia ? Przecież ona była w domu…. to nie może być prawda. Biegiem ruszył do
garażu, wziął swojego sportowego Mustanga i pojechał do szpitala. Wchodząc
przez główne drzwi modlił się żeby była to pomyłka… zwykła zbieżność nazwisk,
ale gdy przy recepcji zobaczył jej rodziców wszystkie nadzieje zniknęły. Wyszedł
przed szpital, nie miał ochoty słuchać jak to źle z nią jest… usiał na schodach
i schował twarz w dłonie. Trzęsły mu się reće i było strasznie zimno... cały obraz świata mu się zamazywał i znikał pod mokrymi blaszkami od łez...
-Lucas –
usłyszał swoje imię odwrócił się. Naprzeciwko niego stała jej mama
-Tak ?
-Ona cie
teraz potrzebuje…- jedno zdanie mogło zmienić wszystko… wszedł do jej Sali i
zamarł… Jeszcze nigdy nie widział jej w takim stanie… nawet kiedy pożyczył sobie
jej dłoń. Dziewczyna leżała przykryta tylko cienkim materiałem, jej skóra tak
blada nie odróżniała się od białej pościeli… jej twarz zdobiły czerwone pręgi
po rozcięciach i lewa dłoń była w szynie… Podszedł do niej… szeptała cicho jego
imię przez sen.
-Jestem tu –
pogłaskał ją po głowie i dziewczyna momętalnie ucichła… - Znajdę go, znajdę
słyszysz… będzie umierał w wielkich męczarniach… będę się mścił za to co ci
zrobił… on umrze…
Nie dalej
jak 4 godziny temu ona leżała bezpiecznie w jego ramionach, zostawił ją tylko
na małą chwilkę… dlaczego ? Ktoś musiał ją śledzić… musiał wiedzieć co zamierza
zrobić… musiał znać jej plany… musiał być zdrajcą.
Czy on
chciał żeby umarła ?…. żeby cierpiała… żeby jej z nim nie było… kto byłby na tyle
zdolny… zadać tyle cierpienia jego ukochanej..kto ?
Widząc jej
oblicze przed oczami staneła mu wizja jak zabija człowieka który ją skrzywdził…
i na jego twarzy zagościł wredny uśmieszek.
Wstał i wyszedł, nikt nie mógł go już
zatrzymać… obrał sobie jeden cel tylko wcześniej będzie musiał spytać ojca co
robił w tych godzinach…
Miał co do tego bardzo dziwaczne przeczucia
poniedziałek, 26 maja 2014
Część 11 Anioł Stróż
Był to
kolejny raz kiedy Lia obudziła się z krzykiem. Śnił jej się Mark. We śnie mówił
że ją kocha i że zrobi dla niej wszystko a potem znikał i pozostawiał po sobie
tylko bolesną pustkę. Od jego śmierci miną już miesiąc. Powinna w końcu się od
tego odciąć. Pozostawało pytanie… Czy da się zapomnieć o osobie która obdarowała
nas swoją miłością… i na której nam zależało… zaraz a gdzie w tym wszystkim
miejsce dla Lucasa ? Nie widzieli się od miesiąca. Nie miała pojęca co się
dzieje. Może dał sobie spokój i ją zostawił. Te myśli bolały jak żadne inne.
Czy on byłby w stanie ja zostawić… i odejść ? Nie znalazła odpowiedzi. Postanowiła
wstać, odświeżyć się i wyjść na świerze powietrze, zapowiadał się piękny dzień.
Tak też zrobiła. Kiedy się ubierała nagle coś ją tknęło… może żeby te koszmary zniknęły
na zawsze trzeba się z nim pożegnać… spontaniczna decyzja… udała się na cmentarz.
Usiadła
sobie nie daleko grobu i zaczeła mówić….
-
Przepraszam że nie przyszła się pożegnać wcześniej …zawsze będę o tobie
pamiętała Mark bo ty mnie nauczyłeś życia..pokazałeś mi że świat może być piękny.
Tęskno mi za tobą bardzo, mam nadzieję że niedługo się zobaczymy a teraz żegnaj
przyjacielu..- posłała mu całuska.
Nagle zerwała
się wichura …znów usłyszała jakby jego szept… BĘDĘ PRZY TOBIE ZAWSZE … potem
wszystko ucichło. Usiała na grobie i przytuliła zdjęcie chłopaka. Nie wiem ile
tak siedziała… ale zobaczyła że zaczyna się sciemniać. Przy Marku czuła się
bezpiecznie nawet w nocy na cmentarzu. Odpłyneła w śnie
-Lia, Lia –
ktoś delikatnie nią szarpał… myślała że jest w swoim łóżku i spała nadal- Lia,
musisz się obudzić, musisz wstać… to nie jest odpowiednie miejsce…- powoli i
leniwie otworzyła oczy. Było jej tak ciepło i miło, że nie miała zamiaru
wstawać. Do czasu gdy jej zmysł wzroku ogarną co się dzieje. Wciąż była na
cmentarzu… Lucas ? To dlatego było jej ciepło, była okryta jego bluzą i on
dodatkowo ją grzał..ale on był zziębnięty wstała i oddała mu okrycie… momentalnie
zrobiło jej się zimno i się rozbudziła.
-Lucas co ty
tu robisz ?
-patrze czy
nie dzieje ci się krzywda
-Skąd
wiedziałeś że tu jestem?
Zapadła
cisza
- Śledziłeś
mnie ?
-Lia ja, tak
śledziłem, ale przysięgam że nie w żadnych niecnych celach..poprostu się o
ciebie boję
A więc to
dlatego czuła się spokojnie tu i gdziekolwiek indziej nie dlatego bo była
twarda ale dlatego że Lucas cały czas był przy niej…
-Kocham Cię –
rzuciła mu się na szyję …cały miesiąc się skumulował i wybuchła płaczem
-Lia, nie
płacz
-Ale to ze
szczęścia
- Nie lubię kiedy płaczesz…
- Nie lubię kiedy płaczesz…
Posłusznie
otarła łzy i zadała pytanie, któro ja nurtowało
-Czemu nie
byłeś przy mnie tak oficjalnie
-Nam
niewolno być razem – to zabolało
-Ale ja cie
kocham
-Wiem ja też
cie kocham
- To zlammy
zasady..wszystkie …nie chce już dłużej żyć bez ciebie
-Dobrze
..złamiemy …ale czy jesteś tego pewna
-Tak
jestem..nawet nie zdajesz sobie sprawy jak bardzo za tobą tęskniłam …ile dla
mnie znaczysz i jak bardzo rozpaczałam gdy ciebie nie było obok
- Lia byłem
zawsze… ty mnie nie widziałaś ale ja ciebie cały czas… wiem było ci ciężko i
dlatego nie chciałem ci się pokazywać i pozwolić ci zapomnieć ..a ty nagle
odwalasz taki numer
- Wrócisz ze
mną do domu czy znów znikniesz ? – spytała z rozpaczą w głosie
- Wrócę z Toba
do domu – uśmiechną się
Następnego
dnia obudzili się obok siebie z wielkimi uśmiechami na twarzy… była to ich najlepsza
noc w życiu ..obojga… pokazali sobie jak bardzo im zależy i jak bardzo kochają.
Rozpętali burzę namiętności i sprawiali sobie przyjemność dotykiem…
Mieli być
już na zawsze …
Kto
walczy może przegrać
Kto
nie walczy już przegrał
niedziela, 25 maja 2014
Część 10 Danie komuś drugiej szansy ...?
Wiram ! mam nadzieje że część się spodoba... tochę mi się zeszło z jej napisaniem, sorki za błędy :)
Miłej lektury ...:)
Dzień
pogrzebu
Dziewczyna
ubrała się na czarno i troszke podmalowała. To dla niego. Mark nie lubił kiedy
wyglądała jak plastik. Mark. Dlaczego on ?
Na korytarzu
natknęła się na swoją rodzicielkę
Lia skarbie
takmi przykro – objęła córkę – Ciesz się że jego ciało w całość i dotarło do
trumny, jakiś miły chłopak nam je udostępnił…
Wiedziała kim był ten miły chłopak… ale wymówienie nawet w
myślach jego imienia sprawiało jej psychiczny ból zaraz że co ? Ciało dotarło
całe …nie w kawałkach… to znaczy że ON go nie poćwiartował. Dlaczego ? Czy
Lucas przyjdzie na pogrzeb… Czy go zobaczy … Czy będzie w stanie nie uciec ?Czy
będzie próbował zrobić jej krzywdę ? zwieść do lasu. Miał nad nią sporą przewagę
przecież wiedział że ona go kocha i zrobi dla niego wszystko. Pozostaje pytanie
…
Czy Lucas będzie chciał to wykorzystać…?
Nie było go …nie
przyszedł..miała w oczach łzy … a tak bardzo chciała go jeszcze zobaczyć. Miała
nadzieje że przyjdzie i chociaż jeszcze raz przeprosi, a ona będzie mogła się
odwrócić i powiedzieć że go nienawidzi.
Trumna
została zakopana… powiał zimny wiatr, jakby od grobu… nigdy więcej dziewczyna
nie dowiedziała się czy to była prawda czy może jej urojenia, ale u słyszała w
tym wietrze znany głos Marka..WIERZE W CIEBIE I KOCHAM CIĘ … Poszła złożyć
kondolencje jego rodzinie i wróciła smutna do domu.
Położyła się
spać….
Jednak nie
spała długo… usłyszała ciche pukanie w szybę… przeraziła się nie na żarty.
Szybko zapaliła lampkę nocną i spojrzała na okno balkonowe. Za szybą rysował
się ciemny zarys sylwetki człowieka… obleciał ją strach, ale ciekawość
zwyciężyła… powoli podeszła do okna. W słabym świetle lampy ujrzała znaną jej
twarz …Lucas. Po policzkach spłynęły jej łzy … zauważył to … uśmiechną się i
pogroził jej palcem..a potem zrobił coś …co mogłoby przełamać lody….
Przyłożył
swoją dłoń do szyby w miejsce gdzie Lia trzymała dłoń. Dłoń do dłoni… pokazał
jej że może mu ufać… mimo że się bała postanowiła spróbować..Otworzyła okna. Do
pokoju wszedł lekki podmuch zimna i po chwili była w jego ramionach… zadrżała.
- Nie bój
się mnie – szepną z rozpaczą- Nigdy, przenigdy nie zrobię ci krzywdy. Zaufaj mi.
Zaufała mu …może
nie wiedząc w co się pakuje, ale go kochała… nic więcej nie trzeba było mówić…
już chciała coś powiedzieć …gdy Lucas wszedł jej w słowo
-Musze już
iść, przyszedłem cie tylko zobaczyć.
-nie, nie
idź proszę…
-Musze …
powiedz mi tylko czy dasz mi jeszcze jedną szanse
-dam –
odparła bez zastanowienia -, zobaczymy się jeszcze – spytała z bólem w sercu
- Obiecuje….
Złożył delikatny pocałunek na jej drżących wargach.
Po czym
znikną tak samo szybko jak się pojawił…
Chciała już
zamknąć okno gdy nagle na podłodze zobaczyła średniej wielkości białe serduszko.
Mieściło jej się w dłoni.. a na odwrocie pisało …TYLKO W MOIM SERCU …
rozpłakała się ze szczęścia … miała już wszystkie odpowiedzi na wcześniejsze dylematy
..Lucas ją kocha …teraz mogła to wykrzyczeć nawet całemu światu ..i kiedyś
znowu się zobaczą ..to jest nieuniknione…J
Czasami
danie komuś drugiej szansy
Jest
jak danie mu drugiej kuli
Bo
nie trafił nas za pierwszym razem
Ale
czasem…
Jest
to najlepsza decyzja jaką podjeliśmy w życiu
Tak to jest właśnie to serduszko...
sobota, 24 maja 2014
Część 9 czy można kochać morderce ?
Tą część dedykuje wszystkim czytającym i komentującym...w szczególnośći pozdro dla Małej Mi ....
Miłej lektury ! :)
______________________________________________________
Dziewczynę przeszedł zimny dreszcz, zamarła.
Miłej lektury ! :)
______________________________________________________
Dziewczynę przeszedł zimny dreszcz, zamarła.
W tym momęcie uświadomiła sobie że popełniła wieli
błąd. Jej najlepszy przyjaciel, w którym miała oparcie zawsze, który kochał ją
mimo wszystko, już nigdy się do niej nie uśmiechnie. Jego ciało na zawsze już
pozostanie zimne i sztywne… nie będzie już wspólnych nocy spędzanych przy
rozmowach o niczym i radosnych poranków, kiedy w jego oczach streszczał się
piękny wschód słońca… Dopiero teraz dotarło do niej że Lucas … był mordercą.
Przestraszyła
się, co teraz będzie ? Przed oczami miała najgorsze wizje… zaczeła żałować że
za nim pobiegła…
-Lia !!! –
do jej świadomości wtargneły brutalne słowa – Wszystko ok. wyglądasz jakbyś
umarła… LIA !!!!
To był Lucas
…dotykał jej… chciał ją zabić … ręka… obciął ją …Mark …zabił go. Lucas był
mordercą. ... był mordercą... ...był ...jej ukochanym.
Przeraziła
się … zaczeła się cofać …przerażona spojrzała mu w oczy. Ujrzała w nich tylko
strach. Jedyne czego teraz pragnęła to uciekać, ale nie mogła …jego oczy … hipnotyzowały
ją. Stała jak słup soli…
-Lia …kochanie
…- przemówił cicho, zauważył że się boi
Ockneła się,
zaczeła się ponownie wycofywać …
- Lia – spojrzał
na nią z rozpaczą – Nie odchodź … Ja …ja ..ja nie... bój się, nie skrzywdzę cię.
- Powiedz to
Markowi …
-
Przepraszam..ja wtedy nie myślałem … byłem zazdrosny, tak to była zazdrość, bo …bo
…dopiero co się poznaliśmy i się zakochałem a tu nagle jakiś obcy facet cie
obejmuje…
- To był mój
przyjaciel !!!
- Tak mi
przykro… nie wiedziałem – jego dłoń ruszyła w kierunku jej policzka… nogi się
pod nią ugieły… ponownie sparaliżował ją strach. Poczuła nagły napływ
adrenaliny i nawet na niego nie spojrzała … uciekła w las.
Nie pobiegł za nią… nie chciał jej bardziej stresować…
usiadł da trawie i się rozpłakał… właśnie stracił coś na czym mu straszliwie
zależało…
Wpadła
zdyszana do domu … nikogo w nim nie było, pozapalała wszystkie światła i
usiadła na swoim łóżku… dlaczego ? Czemu to wszystko się posypało..a miało być
tak pięknie…
Kochała go
nadal… co miała zrobić. Nie mogła przeież być z mordercą… NIE MOGŁA !!!!
Spojrzała na
ścianę, na której wisiało zdjęcie z wakacji… ona i Mark … Mark… Mark. Nie mogła
pojąć że go nie ma … przecież zawsze był… patrzyła na drzwi i czekała… na to aż
wejdzie do pokoju i krzyknie … Hej młoda… ale nic takiego się nie działo… ON
JUŻ NIE WRÓCI …
Lucas …czy
może jednak …Nieznajomy morderca… Kim on dla niej jest … czy może go kochać …
czy będzie w stanie mu wybaczyć jak nadarzy się okazja… ja nadarzy … bo
przecież przy następnej okazji …może zginąć ona… to była chora miłość … ale
jednak była…
Miłość zabija
Wiem
to dopiero dzisiaj
Zabiera
wszystko w jednej chwili
Sprawia
ból
Miłość
zabija
Choć
nie ma bez niej życia
Potrafi
zranić na zawsze już
INFORMACJA !!!
Informuje wszystkich że na tygodniu raczej nie będę wstawiać części. Szkoła i te sprawy.
To tyle :) Nie pisze dużo bo wiem że i tak wam się tego niechce czytać :)
piątek, 23 maja 2014
Część 8 ...!!!
Dziewczyna
obudziła się z krzykiem … i wielkim bólem serca oraz z ogromnym zdziwieniem na
twarzy kiedy obok siebie zobaczyła śpiącego Marka…. co się wczoraj wydarzyło ….
?
-Hej
kochanie ..- uśmiechną się do niej miło…. powinna być szczęśliwa, każda
dziewczyna w szkole by jej zazdrościła. Jednak ona nawet się nie uśmiechnęła… w
sercu miała ciągle miłość i dobroć człowieka, który nie chciał być mordercą
- Lia …wszystko
w porządku… jest południe a ty wyglądasz jak zombie…może chcesz się ze mną przejść
?
Dziewczyna
nie bardzo wiedząc co robi … zgodziła się
Nie
pomyślała tylko, że może tego potem żałować….
Na dworze
było cieplutko, ptaki śpiewały aż chciało się żyć. Zapomniała o wszystkich
swoich dawnych myślach i skupiła się tylko na tym że jest tu z Markiem. Śmiali
się i ganiali po polance. Żadne z nich nie zauważyło że się z ciemnia… w końcu
dziewczynę znudziło bieganie.
- Mark, robi
się późno wracajmy…
-przestań
..piękny zachód słońca …czego chcieć więcej …
Dziewczyna
zatrzęsła się …
-Zimno ci ?
- Troszeczkę…
Podszedł do
niej i okrył swoją bluzą. Przytulił i zaczął szeptać czułe słówka… .Dziewczyna
czuła się jak w niebie, miło było słuchać takich ciepłych słów na swój temat.
Spojrzała na chowające się za horyzontem słońce…… i zauważyła na tle ciemnego lasu na pagórku
sylwetkę człowieka … Wszystko wróciło… nim zdążyła cokolwiek zrobić chłopak
znikną… wiedziała co zobaczył i co sobie pomyślał. Poczuła się winna. Brutalnie
wyszarpała się z objęć Marka pobiegła w las… Za sobą słyszała jego krzyki..oznakę
że za nią biegnie. Poczuła się dziwnie. Nie dalej jak 24 godziny temu ten
chłopak wyznała jej miłość. Nie zaprzeczyła wtedy, to dlaczego teraz ucieka.
Nie była z nim szczera …dlaczego taka była ?
-Lucaaaas
!!!! – Krzyczała ile dała rade ..nie było odzewu… bała się o niego …co może mu
strzelić do głowy po tym co sobie pomyślał, to nie było tak. Musiała mu
wszystko wytłumaczyć …i to jak najszybciej…
Nie
wiedziała gdzie jest …i głosy Marka w oddali też ucichły, tak nagle …jakby za
dotknięciem czarodziejskiej różdżki… przez chwile nie słyszała nic. Może już
umarła.
W oddali
usłyszała czyjś szloch. Ruszyła w tamtym kierunku… na szarej zimnej ziemi oparty
o drzewo siedział nie kto inny tylko właśnie Lucas ….nawet na nią nie spojrzał
kiedy przy nim przyklękła… zobaczyła na jego twarzy nową Blizne. Nie pytała kto
mu ją zrobił. Była na to zbyt mądra i wiedziała jaka będzie odpowiedź.
-Lucas – szepnęła
dotykając delikatnie jego ręki… - To wszystko nie jest tak jak myślisz …
- Proszę daruj
sobie – z jego ust wydobyło się ciche skomlenie
- Ale ja
mówię prawdę, to tylko mój przyjaciel – usiłowała tłumaczyć
- Twój
przyjaciel ? – chłopak aż zachłystną się powietrzem
-Tak
-Nie
wierzeeeee…
- Powiesz mi
co się stało ? – spytała po chwili milczenia
Po jego policzkach
znów pociekły łzy.
- Ja… ja
..nie wiedziałem - płakał
-Ale co ?
-Kiedy ci
powiem …wyzywasz mnie od najgorszych i przestaniesz mnie kochać – chlipał
Przytuliła
go.
-Nie ma mowy,
nigdy nie przestanę cie kochać…
-Ale…ale…
- Co ..? ,
powiesz mi do cholery
- Tak –
jękną – Choć …
Prowadził ją
w las …dopiero po paru minutach zorientowała się że idą w tym samym kierunku z
którego wcześniej przybiegła…
Staneli na
rozwidleniu i chłopak wskazał na coś palcem, na coś czego wcześniej tam nie
było …krew. Przeszedł ją dreszcz…
-Lucas ..? –
odezwała się
- Twój
przyjaciel ….- zaciął się
-Mark ?
Chłopak
twierdząco skiną głową ….
Dziewczyna
wybuchneła płaczem
- Czy …on …czy
twój ojciec …?
- Nie, nie
mój ojciec …to ja go zabiłem …
Częśc 7 Powrót
Dziewczyna
wbiegła do swojego domu i niespodziewanie rzucili się do niej rodzice
- Gdzieś ty
tyle była – szlochała matka – Tyle cię szukaliśmy , dlaczego płaczesz, ktoś cię
skrzywdził ?
Dziewczyna
nie chciała odpowiedzieć. Miała drgawki i trzęsła się raczej nie z zimna.
-Mamo, ale
ja już jestem- wydukała i zniknęła w swoim pokoju.
Zaczeła
szukać Lucasa na portalach społecznościowych, ale to nie przyniosło rezultatów.
Próbowała spać, ale gdy tylko zamykała oczy zaraz widziała przed sobą jego jak
żywego… Płakała… Czy on przeżył ? Co teraz będzie ? Czy naprawdę będzie
próbował jej szukać? A jak tak to czy mu się to uda ? Miała w głowie setki
myśli… tylko ON
Jej
przemyślenia przerwało stukanie do drzwi. Do pokoju wszedł ….
Mark ?
-Lia , taki
bardzo się o ciebie bałem – podbiegł i uścisną przerażoną dziewczynę
….a miała
nadzieje że to Lucas ….
- Kiedy
usłyszałem o twoim zniknięciu stwierdziłem że musze zrobić wszystko co w mojej mocy
żeby cie znaleźć …zrozumiałem że cie nadal kocham…
- Ale o czym
ty mówisz ? – spytała szeptem …tego się niespodziewana
- Jesteś
zmęczona – przysuną się i jednym ruchem położył ją na łóżku – Śpij skarbie ,
porozmawiamy jutro …
Dziewczyna
posłusznie zamknęła oczy …sama nie wiedziała co robi tuląc się do Marka… tak
bardzo chciała by żeby był tu Lucas że może nawet niezdawana sobie sprawy że
zasypia u boku kogoś zupełnie innego.
W nocy miała
wizje senną w której widzi ciemny las … sylwetkę chłopaka …
LUCAS !!!
Czasami
drogi dwojga ludzi się rozchodzą,
ale nie rozchodzą się ich serca.
Błądzą bez
siebie,
chcą próbują budować życie na nowo
i zapełniają powstałą pustkę w
klatce piersiowej
znajomościami bez przyszłości.
Może czasami nawet na kimś im
zależy,
ale w nocy kiedy są szczerzy sami ze sobą
dochodzą do wniosku że to nie
obok tej osoby
chcą się budzić do końca swojego życia.
Czasami ich wędrówka
trwa kilka tygodni,
miesięcy a nawet lat, ale nie bój się.
Jeżeli to będzie wam
pisane, to w którymś momecie,
tym najmniej spodziewanym,
wasze drogi znowu się
zejdą
i wtedy zrozumiesz że masz już wszystko,
bo odzyskałeś swoje serce….
________________________________________
Dzięki za czytanie ..:) mam nadzieje że niezabraknie mi weny na następne
niedziela, 18 maja 2014
Część 6 Pożegnania :(
Ojciec się zbliżał.
Dziewczyna pobladła. Czy on mówi poważnie ? Przecież ją zabije… wszedł do
pomieszczenia. Na jego twarzy malował się zdradliwy uśmieszek. Podszedł do niej…
zaczeła powoli żegnać się z życiem. Poczuła silną dłoń zaciskającą się na jej
prawym ramieniu a w ręce błysną nóż. To koniec …tyle zdążyła pomyśleć bo nagle
stało się coś nie oczekiwanego … na jej lewym ramieniu zacisnęła się druga ręka i z całej siły wyrwała ją z uścisku
mężczyzny.
-Lucas ! –
usłyszała krzyk mężczyzny ( jeszcze nigdy nie słyszała żeby ktoś tak strasznie
krzyczał ) i zobaczyła jak chłopak obrywa od ojca w twarz … mimo to staną
pomiędzy ojcem a Lią, by bronić ukochanej
-Zostaw ją –
warknął na ojca – Nie masz prawa jej krzywdzić …nic ci nie zrobiła !
- Ale za
takie ciało można dostać mnóstwo kasiorki – uśmieszek na ryju mówił sam za
siebie.
-Ale ja ją
kocham !!
- Co ty
gadasz …. znajdziemy ci inną
- Tak …tylko
po to żeby ją znowu zabić
- Ona za
dużo widziała
- Nic nikomu
nie powiem …przysięgam – wtrąciła się przerażona dziewczyna, byle by tylko
uchronić Chłopaka przed biciem i siebie przed utratą słuchu
- Nie można
wierzyć takim jak ty
- Można jej
wierzyć …tato ..my jesteśmy razem. Chciałbym cie prosić o błogosławieństwo… proszę,
nie krzywdź jej – krzyki chłopaka przeszły w szept ..załamał się.
- Nigdy
!!!!! – ojciec zrobił się purpurowy na twarzy i brutalnie rzucił na dziewczynę…
chłopak w ostatniej chwili go przytrzymał.
-Lia ,
uciekaj !!! – wrzasną przeraźliwie, poczym znokautował ojczulka…
- Ale…
-Znajdę cię
Na nic już
dłużej nie czekała …rzuciła się pędem prze las… byle do cywilizacji
Z oczu
ciekły jej łzy …Czy jeszcze kiedyś się zobaczą …. Czy …on przeżyje ?
Jeszcze raz
przez ramię spojrzała w tył …usłyszała tylko krzyki ..i ruszyła przed siebie …
myśląc o tym jak dalej będzie
Pożegnania …nie lubię ich
Wydają się
taką ostatecznością
Nigdy
niewiadomy czy zobaczy się kogoś
z kim
właśnie ściskasz dłoń
i kogo całujesz
w policzek
komu machasz
z oddali Może to ostatni dotyk
Ostatnie
słowa
Nie ma nic
gorszego od pożegnań
sobota, 17 maja 2014
5 Wyjdziesz za mnie ?
Następny
dzień.
Dziewczyna otworzyła oczy. Nadal nikt jej nie szukał, a na domiar złego zakochała się w człowieku, który był mordercą. Od jej porwania minęło na pewno kilka dni, wszystkie te dni spędziła z Lucasem, był przy niej, rozmawiał z nią uśmiechał się. Nie wierzyła w to że jest mordercą, ale wszystko na to wskazywało. Poczuła ból. Ze wstrętem spojrzała na swoją rękę, tą w której nie miała dłoni i…
Dziewczyna otworzyła oczy. Nadal nikt jej nie szukał, a na domiar złego zakochała się w człowieku, który był mordercą. Od jej porwania minęło na pewno kilka dni, wszystkie te dni spędziła z Lucasem, był przy niej, rozmawiał z nią uśmiechał się. Nie wierzyła w to że jest mordercą, ale wszystko na to wskazywało. Poczuła ból. Ze wstrętem spojrzała na swoją rękę, tą w której nie miała dłoni i…
Ze zdziwienia kilka razy zamrugała, to
niemożliwe. Jej piękna dłoń była na swoim miejscu, mimo że była przyszyta to
mogła nią poruszać. Jak on to zrobił ? Dlaczego to zrobił ? Co chce zrobić
teraz ? jej rozmyślania przerwał Lucas, który właśnie wszedł do pomieszczenia w
którym była przetrzymywana. Mimowolnie
się uśmiechnęła.
-Lucas ? –
uśmiech zszedł jej z twarzy tak szybko jak się pojawił. Chłopak miał na twarzy
wielką czerwoną pręgę ..chyba po uderzeniu i był cały siny na twarzy. Ktoś go
pobił ? mało tego dziewczyna zauważyła że ma inną dłoń, musiał ją sobie wziąć z innego ciała. Ukradł dłoń komuś innemu, przeszedł ją dreszcz zgrozy.
Gwałtowanie wstała żeby mu pomóc, ale jej ciało odmówiło współpracy. Zatoczyła się i upadła by gdyby nie chłopak. Złapał ją w ostatniej chwili i położył z powrotem na posłaniu. Przyłożyła dłoń do jego policzka, był bardzo gorący. Jej dłonie były lodowate, więc przynosiły mu ulgę.
Gwałtowanie wstała żeby mu pomóc, ale jej ciało odmówiło współpracy. Zatoczyła się i upadła by gdyby nie chłopak. Złapał ją w ostatniej chwili i położył z powrotem na posłaniu. Przyłożyła dłoń do jego policzka, był bardzo gorący. Jej dłonie były lodowate, więc przynosiły mu ulgę.
- Kto ci to
zrobił ? – spytała i po jej policzkach pociekły łzy
- Mój ojciec
stwierdził że bardzo źle zrobiłem trzymając cię ciągle przy życiu, możesz kogoś
powiadomić, albo uciec i zadzwonić na policje.
- Co !! o
czym ty w ogóle mówisz ? Nikomu nie powiem, nie zrobię ci tego. Ja ….kocham Cię
- Nie
powinnaś, wypuszczę cię, ale jeszcze nie teraz, dzisiaj spróbujemy bez
podawania ci narkotyków, musisz być w pełni sprawna- mówił poważnie - Musisz być w pełni sprawna, bo mój ojciec tak łatwo nie odpuści, będziesz biegła przez las.
- Naprawdę ?
– niedowierzała, będzie mogła wrócić do domu ?
- Tak,
zrobiłem ci krzywdę a ja też cię kocham szkoda że zrozumiałem do dopiero gdy
doszło do tragedii. Już nigdy więcej nie chce cię skrzywdzić.
- Ale ja nie
chce odejść, zostanę z tobą, rodzicom powiem że kogoś poznałam i że z nim będę.
-Zwariowałaś
!, czy ty wiesz co mówisz ?
- Wiem
jedno, kocham cię , reszta może poczekać – pocałowała go – A teraz przynieś
coś, żebym mogła oczyścić ci ranę, nie miło będzie jak wda się zakażenie …-
przypomniała sobie o dłoni i mimowolnie zsunęła się wzrokiem w dół, a on
podążył za jej spojrzeniem.
- Umyłem ci
rękę, nie powinnaś mieć żadnych problemów, przeszczep powinien się przyjąć.
- Jak tyś to
zrobił, mogę nią ruszać ? – dziwiła się
przecierając mu twarz wacikiem.
- Nie minęło
dużo czasu odkąd ją sobie „pożyczyłem" część twoich tkanek nie obumarła, to
dlatego- uśmiechną się. – mogę o coś spytać ?
- Jasne
pytaj
- Bo widzisz
… czy nie zechciałabyś może … za mnie wyjść
Oczy
dziewczyny zrobiły się wielkie jak denka od butelek po winie.
- Co ?
- Wiem ze
znamy się trochę za wcześnie, ale wydaje mi się że jest to jedyny sposób na
ocalenie cię przed moim ojcem. Poza tym bardzo cie kocham i chce z tobą być.
-Ale …
-Chodzi ci o
pierścionek – wyjął z kieszeni spodni granatowe pudełeczko i i delikatnie je
otworzył. Dziewczynę najpierw poraziła w oczy jasna łuna, która się z niego wydobyła.
Dopiero po chwili mogła normalnie spojrzeć na pierścionek. Zaniemówiła
-Nie podoba
ci się- posmutniał
- Nie, jest
piękny, tylko zdaje sobie sprawę że musiał kosztować cie majątek
- Na twoim
palcu będzie ślicznie wyglądał, założył jej na palec
- On ma ze
100 karatów
-Ile by nie
kosztował, mam pieniądze, nie narzekam
- W takim
razie załatwione… skoro masz pieniądze …to głupio mi ciebie o to pytać, ale
- Tak…
- Kupimy
sobie ładny domek – powiedziała zawstydzona
- Hahahahaha
– jego śmiech rozładował napięcie – Nawet ślubu nie mamy a ty mi już taką listę
życzeń robisz
Posmutniała
i spuściła głowę
- Lia …
0 reakcji
- Lia,
kochanie spójrz na mnie
Dziewczyna
delikatnie podniosła głowę
- Chyba wiem
do czego zmierzasz….- uśmiechał się
- Tak ?
- Chcesz zapewne
założyć rodzinę itp. Kotek masz dopiero 16 lat
Nie zgodził
się, po jej policzkach pociekły łzy, a myślała że to ten jedyny z którym będzie
mogła żyć długo i szczęśliwie…
- Skarbie ja
nie powiedziałem nie… możemy nawet teraz jeśli chcesz – przesunął dłonią po
krzywiźnie jej uda, sunął w górę
-Nie teraz,
nie tu …- zwinęła się z bólu
- Musisz
wytrzymać bez narkotyków, nie chce zrobić z ciebie narkomanki
- Ale Kiedy to
tak strasznie boli…
- Chodź
wyjdziemy sobie na dwór, będę cie trzymał nic ci nie będzie
-OK. –
zgodziła się i powoli wstała, chłopak objął ją ramieniem i szli powolnym
krokiem po lesie
-Tak w ogóle
to ile tu jestem ? – spytała
- 10 dni,
szukali cie, nawet sporo osób, nikt nie wie że tu byłaś
-I się nie
dowie…
Usiedli na
polance
-Jak się
czujesz ? – martwił się – Świeże powietrze
dobrze ci zrobi
- Tak ale
ręka nadal mnie bardzo boli
Delikatnie
pomógł jej położyć się na trawie i położył się obok. Wziął jej rękę w swoją
ciepłą dużą dłoń i delikatnie masował, kojąc ból
Wrócili do
chatki, gdyż było już późno
-Wiesz co ? –
szepnęła Lia
- Tak ?
-Przy tobie
czas jakoś tak szybciej mija
- To
wszystko nie powinno się wydarzyć, jesteśmy całkiem z innych światów rozumiesz…
- ich rozmowę przerwał krzyk ojca Lucasa
- Koniec
tego dobrego, albo zabijesz tą dziewczynę w tej chwili, albo ja to zrobię-
usłyszeli brutalne kroki…
Coś długaśny mi wyszedł :)
4 Chyba mi na tobie zależy ...
Obudziły ją
promienie wschodzącego słońca, było ciepło, za oknem słyszała śpiew ptaków. Otworzyła oczy i z przerażeniem zorientowała się że wciąż jest w chatce potwora w lesie. O dziwo jeszcze nikt jej nie szukał, dlaczego nie słyszała krzyków ? Dlaczego nie słyszała nawoływania ? Gdzie pogoń z psami ? Przecież matka na pewno zawiadomiła policję, na co oni wszyscy czekali.
Usłyszała kroki… Lucas … uśmiechnęła się na samą myśl. Była chora na głowę, na pewno. Cieszyła się na myśl, że zobaczy chłopaka, który ukradł jej dłoń !
- Hej ranny
ptaszku – uśmiechnęła się, miała o dziwo bardzo dobry humor.
Spojrzał na
nią ponuro
- Hej –
odparł
- Możemy
porozmawiać … proszę – spytała z nadzieją, nie chciała zostawać tu sama.
- O czym ? –
chciał ją zbyć
- Dlaczego
taki jesteś , taki ponury i zimny ? – spytała z poważną miną. Wcześniej wydał jej się inny, coś się zmieniło. Uśmiechną
się blado…
- Dla kogo
mam się uśmiechać ? – nie mam nikogo. - odpowiedział poważnie
- Dla
przyjaciół …
- Ja nie mam
przyjaciół – odparł
- Dla
rodziny
- Nie mam
rodziny… Skończmy to ..! już ! – zdenerwował się i uderzył pięścią w drewniany stół, wszystko co na nim stało zatrzęsło się a ona zadrżała.
- Możesz
uśmiechać się dla mnie… - dodała cichutko
Spojrzał na
nią z nadzieją
- Naprawdę
…?
- Tak –
odparła stanowczo
- Mimo tego co
ci zrobiłem?
- Tak mimo
to – spojrzała mu w twarz, już się go
nie bała – Nie jesteś zły, robisz to bo jesteś zmuszany, jesteś
normalnym chłopakiem… - zwinęła się z bólu gdyż narkotyk przestał działać.
Zauważył to. Usiadł obok i głaskał ją po policzku …podał kolejną dawkę
- Zaraz
przejdzie – uśmiechną się – Mogę mieć w tobie przyjaciółkę
- Jasne …
bo… bo …chyba mi na tobie zależy – powiedziała słabo, bała się że ją uderzy
Nic takiego
nie zrobił
- To źle …to
bardzo źle … nie powinnaś …my nie powinniśmy
- zbliżył Się do niej i pocałował, delikatnie ale zmysłowo. – dziękuje
..i przepraszam …- szepną gdy dziewczyna zamykała oczy …
3 Ręka
Obudził ją
silny ból w lewej ręce, ręka ciągnęła i piekła… powoli otworzyła oczy … leżała na czymś dziwnym, nie próbowała tego nawet identyfikować. Szybko przesunęła spojrzenie do źródła bólu i zamarła, zamrugała kilka razy, zamknęła oczy na dłużej i ponownie otworzyła, ale straszliwe widowisko nie zniknęło sprzed jej twarzy. … obciął jej rękę. W miejscu gdzie normalnie znajdowałaby się jej dłoń znajdował się tylko kikut obwinięty bandażem.
Od
razu przypomniała sobie wydarzenia z minionego wieczoru … czyżby dostała się w
łapy handlarzy narządów? Zaczynała wpadać w panikę, ból wciąż narastał, przerażenie również. Rozejrzała się, wszędzie widziała tylko ciemność. To wszystko tak bardzo ją przerażało, nie wiedziała co powinna zrobić, chciała wstać i uciekać, ale strach paraliżował ją tak bardzo, że nie mogła wykonać żadnego ruchu, mogła tylko leżeć i oddychać z trudem, ciężkim , rzęrzącym oddechem. W końcu nie dała rady i rozpłakała się. Tak bardzo teraz zapragnęła przytulić się do mamy. Mama miała racje, gdy ją przestrzegała przed takimi imprezami, jakaż ona była głupia, że poszłą za jakimś przypadkowym chłopakiem, który wydał jej się miły.
- Już się
obudziłaś ? – usłyszała głos chłopaka – Masz gorączkę ?- przyłożył jej do czoła
ślicznie wypielęgnowaną dłoń …po zielonym manikiurze zorientowała się że owa
ręka kiedyś należała do niej … zachłystnęła się powietrzem. To nie mogło dziać się na prawdę, jakiś chłopak ma jej dłoń przyszytą do swojej ręki. To niemożliwe, zaraz się obudzi w swoim domu, mama nakrzyczy na nią za późny powrót do domu i dostanie szlaban. Zamknęła oczy i zacisnęła wargi, odczekała chwilę i ponownie je otworzyła, ale nic się nie zmieniło. Koszmar wciąż trwał.
- Boli…? - czule zapytał chłopak. Jaki chłopak ?!! To potwór we własnej osobie. Z jego oczu wydobywał się mrok, zrozumiałą dlaczego dostał takie przezwisko.
Skinęła
głową … Bardzo bolało.
- Wiesz może
i jestem potworem, ale nie chce żeby taka osoba jak ty jeszcze cierpiała…-
wstał, otworzył szafę i wyją z niej strzykawkę… Przeraziła się nie na żarty, znowu ją uśpi ? Co obetnie jej tym razem ?
- Może
morfina to nie jest, ale powinno pomóc – kontynuował i wstrzykną jej w ciało narkotyk.
Usiadł i przyglądał się jej ze smutkiem w oczach, po jakimś czasie jej ciało się rozluźniło, a ból zelżał na tyle, że mogła się odezwać.
- Jak masz
na imię – wydukała cicho, bała się krzyczeć i wołać pomocy, była zdana na łaskę chłopaka z jej ręką.
- Chcesz pić
? – spytał, nie zdradzając swojego imienia,
Skinęła
lekko głową …podstawił jej szklankę i
wlał chłodną wodę do ust.
- Nazywam
się Lucas, mam 18 lat i pochodzę sam nie wiem skąd. Ten facet wczoraj to mój
ojciec… wciągną mnie w to gdy miałem 10 lat …jak się zacznie to już nie można
przestać…- zdziwiło ją to że tak dużo powiedział. – Oki musze iść - obejrzał się za siebie, coś na zewnątrz przykuło jego uwagę.
- Nie, nie
odchodź jeszcze proszę – z jej oczu pociekły łzy, nagle poczuła jakąś wielką
pustkę i paniczny strach przed tym co ją czeka…i więź łączącą ją z owym chłopakiem... nie ! chyba się nie zakochała ?
Bała się po prostu zostać tu sama, bała się jego ojca, bała się co może jej zrobić. Lucas okazał jakąś skruchę, po chwili rozmowy nie wyglądał już na potwora, co innego jego ojciec, który ćwiartuje zwłoki.
Delikatnie złapała go zdrową ręką i
spojrzała mu w oczy, kiedy nie bił od nich mrok i chłód …były piękne …mleczna czekolada
- Nie odejdę – szepną, usiadł obok i zaczął głaskać ją po włosach – ale teraz musisz już
spać …spać – narkotyk zadziałał i dziewczyna odpłynęła.
Lucas
jeszcze długo przy niej siedział i myślał…
Subskrybuj:
Posty (Atom)
))).jpg)








.jpg)

