Następny
dzień.
Dziewczyna otworzyła oczy. Nadal nikt jej nie szukał, a na domiar złego zakochała się w człowieku, który był mordercą. Od jej porwania minęło na pewno kilka dni, wszystkie te dni spędziła z Lucasem, był przy niej, rozmawiał z nią uśmiechał się. Nie wierzyła w to że jest mordercą, ale wszystko na to wskazywało. Poczuła ból. Ze wstrętem spojrzała na swoją rękę, tą w której nie miała dłoni i…
Dziewczyna otworzyła oczy. Nadal nikt jej nie szukał, a na domiar złego zakochała się w człowieku, który był mordercą. Od jej porwania minęło na pewno kilka dni, wszystkie te dni spędziła z Lucasem, był przy niej, rozmawiał z nią uśmiechał się. Nie wierzyła w to że jest mordercą, ale wszystko na to wskazywało. Poczuła ból. Ze wstrętem spojrzała na swoją rękę, tą w której nie miała dłoni i…
Ze zdziwienia kilka razy zamrugała, to
niemożliwe. Jej piękna dłoń była na swoim miejscu, mimo że była przyszyta to
mogła nią poruszać. Jak on to zrobił ? Dlaczego to zrobił ? Co chce zrobić
teraz ? jej rozmyślania przerwał Lucas, który właśnie wszedł do pomieszczenia w
którym była przetrzymywana. Mimowolnie
się uśmiechnęła.
-Lucas ? –
uśmiech zszedł jej z twarzy tak szybko jak się pojawił. Chłopak miał na twarzy
wielką czerwoną pręgę ..chyba po uderzeniu i był cały siny na twarzy. Ktoś go
pobił ? mało tego dziewczyna zauważyła że ma inną dłoń, musiał ją sobie wziąć z innego ciała. Ukradł dłoń komuś innemu, przeszedł ją dreszcz zgrozy.
Gwałtowanie wstała żeby mu pomóc, ale jej ciało odmówiło współpracy. Zatoczyła się i upadła by gdyby nie chłopak. Złapał ją w ostatniej chwili i położył z powrotem na posłaniu. Przyłożyła dłoń do jego policzka, był bardzo gorący. Jej dłonie były lodowate, więc przynosiły mu ulgę.
Gwałtowanie wstała żeby mu pomóc, ale jej ciało odmówiło współpracy. Zatoczyła się i upadła by gdyby nie chłopak. Złapał ją w ostatniej chwili i położył z powrotem na posłaniu. Przyłożyła dłoń do jego policzka, był bardzo gorący. Jej dłonie były lodowate, więc przynosiły mu ulgę.
- Kto ci to
zrobił ? – spytała i po jej policzkach pociekły łzy
- Mój ojciec
stwierdził że bardzo źle zrobiłem trzymając cię ciągle przy życiu, możesz kogoś
powiadomić, albo uciec i zadzwonić na policje.
- Co !! o
czym ty w ogóle mówisz ? Nikomu nie powiem, nie zrobię ci tego. Ja ….kocham Cię
- Nie
powinnaś, wypuszczę cię, ale jeszcze nie teraz, dzisiaj spróbujemy bez
podawania ci narkotyków, musisz być w pełni sprawna- mówił poważnie - Musisz być w pełni sprawna, bo mój ojciec tak łatwo nie odpuści, będziesz biegła przez las.
- Naprawdę ?
– niedowierzała, będzie mogła wrócić do domu ?
- Tak,
zrobiłem ci krzywdę a ja też cię kocham szkoda że zrozumiałem do dopiero gdy
doszło do tragedii. Już nigdy więcej nie chce cię skrzywdzić.
- Ale ja nie
chce odejść, zostanę z tobą, rodzicom powiem że kogoś poznałam i że z nim będę.
-Zwariowałaś
!, czy ty wiesz co mówisz ?
- Wiem
jedno, kocham cię , reszta może poczekać – pocałowała go – A teraz przynieś
coś, żebym mogła oczyścić ci ranę, nie miło będzie jak wda się zakażenie …-
przypomniała sobie o dłoni i mimowolnie zsunęła się wzrokiem w dół, a on
podążył za jej spojrzeniem.
- Umyłem ci
rękę, nie powinnaś mieć żadnych problemów, przeszczep powinien się przyjąć.
- Jak tyś to
zrobił, mogę nią ruszać ? – dziwiła się
przecierając mu twarz wacikiem.
- Nie minęło
dużo czasu odkąd ją sobie „pożyczyłem" część twoich tkanek nie obumarła, to
dlatego- uśmiechną się. – mogę o coś spytać ?
- Jasne
pytaj
- Bo widzisz
… czy nie zechciałabyś może … za mnie wyjść
Oczy
dziewczyny zrobiły się wielkie jak denka od butelek po winie.
- Co ?
- Wiem ze
znamy się trochę za wcześnie, ale wydaje mi się że jest to jedyny sposób na
ocalenie cię przed moim ojcem. Poza tym bardzo cie kocham i chce z tobą być.
-Ale …
-Chodzi ci o
pierścionek – wyjął z kieszeni spodni granatowe pudełeczko i i delikatnie je
otworzył. Dziewczynę najpierw poraziła w oczy jasna łuna, która się z niego wydobyła.
Dopiero po chwili mogła normalnie spojrzeć na pierścionek. Zaniemówiła
-Nie podoba
ci się- posmutniał
- Nie, jest
piękny, tylko zdaje sobie sprawę że musiał kosztować cie majątek
- Na twoim
palcu będzie ślicznie wyglądał, założył jej na palec
- On ma ze
100 karatów
-Ile by nie
kosztował, mam pieniądze, nie narzekam
- W takim
razie załatwione… skoro masz pieniądze …to głupio mi ciebie o to pytać, ale
- Tak…
- Kupimy
sobie ładny domek – powiedziała zawstydzona
- Hahahahaha
– jego śmiech rozładował napięcie – Nawet ślubu nie mamy a ty mi już taką listę
życzeń robisz
Posmutniała
i spuściła głowę
- Lia …
0 reakcji
- Lia,
kochanie spójrz na mnie
Dziewczyna
delikatnie podniosła głowę
- Chyba wiem
do czego zmierzasz….- uśmiechał się
- Tak ?
- Chcesz zapewne
założyć rodzinę itp. Kotek masz dopiero 16 lat
Nie zgodził
się, po jej policzkach pociekły łzy, a myślała że to ten jedyny z którym będzie
mogła żyć długo i szczęśliwie…
- Skarbie ja
nie powiedziałem nie… możemy nawet teraz jeśli chcesz – przesunął dłonią po
krzywiźnie jej uda, sunął w górę
-Nie teraz,
nie tu …- zwinęła się z bólu
- Musisz
wytrzymać bez narkotyków, nie chce zrobić z ciebie narkomanki
- Ale Kiedy to
tak strasznie boli…
- Chodź
wyjdziemy sobie na dwór, będę cie trzymał nic ci nie będzie
-OK. –
zgodziła się i powoli wstała, chłopak objął ją ramieniem i szli powolnym
krokiem po lesie
-Tak w ogóle
to ile tu jestem ? – spytała
- 10 dni,
szukali cie, nawet sporo osób, nikt nie wie że tu byłaś
-I się nie
dowie…
Usiedli na
polance
-Jak się
czujesz ? – martwił się – Świeże powietrze
dobrze ci zrobi
- Tak ale
ręka nadal mnie bardzo boli
Delikatnie
pomógł jej położyć się na trawie i położył się obok. Wziął jej rękę w swoją
ciepłą dużą dłoń i delikatnie masował, kojąc ból
Wrócili do
chatki, gdyż było już późno
-Wiesz co ? –
szepnęła Lia
- Tak ?
-Przy tobie
czas jakoś tak szybciej mija
- To
wszystko nie powinno się wydarzyć, jesteśmy całkiem z innych światów rozumiesz…
- ich rozmowę przerwał krzyk ojca Lucasa
- Koniec
tego dobrego, albo zabijesz tą dziewczynę w tej chwili, albo ja to zrobię-
usłyszeli brutalne kroki…
Coś długaśny mi wyszedł :)
.jpg)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz