Dziewczyna
obudziła się z krzykiem … i wielkim bólem serca oraz z ogromnym zdziwieniem na
twarzy kiedy obok siebie zobaczyła śpiącego Marka…. co się wczoraj wydarzyło ….
?
-Hej
kochanie ..- uśmiechną się do niej miło…. powinna być szczęśliwa, każda
dziewczyna w szkole by jej zazdrościła. Jednak ona nawet się nie uśmiechnęła… w
sercu miała ciągle miłość i dobroć człowieka, który nie chciał być mordercą
- Lia …wszystko
w porządku… jest południe a ty wyglądasz jak zombie…może chcesz się ze mną przejść
?
Dziewczyna
nie bardzo wiedząc co robi … zgodziła się
Nie
pomyślała tylko, że może tego potem żałować….
Na dworze
było cieplutko, ptaki śpiewały aż chciało się żyć. Zapomniała o wszystkich
swoich dawnych myślach i skupiła się tylko na tym że jest tu z Markiem. Śmiali
się i ganiali po polance. Żadne z nich nie zauważyło że się z ciemnia… w końcu
dziewczynę znudziło bieganie.
- Mark, robi
się późno wracajmy…
-przestań
..piękny zachód słońca …czego chcieć więcej …
Dziewczyna
zatrzęsła się …
-Zimno ci ?
- Troszeczkę…
Podszedł do
niej i okrył swoją bluzą. Przytulił i zaczął szeptać czułe słówka… .Dziewczyna
czuła się jak w niebie, miło było słuchać takich ciepłych słów na swój temat.
Spojrzała na chowające się za horyzontem słońce…… i zauważyła na tle ciemnego lasu na pagórku
sylwetkę człowieka … Wszystko wróciło… nim zdążyła cokolwiek zrobić chłopak
znikną… wiedziała co zobaczył i co sobie pomyślał. Poczuła się winna. Brutalnie
wyszarpała się z objęć Marka pobiegła w las… Za sobą słyszała jego krzyki..oznakę
że za nią biegnie. Poczuła się dziwnie. Nie dalej jak 24 godziny temu ten
chłopak wyznała jej miłość. Nie zaprzeczyła wtedy, to dlaczego teraz ucieka.
Nie była z nim szczera …dlaczego taka była ?
-Lucaaaas
!!!! – Krzyczała ile dała rade ..nie było odzewu… bała się o niego …co może mu
strzelić do głowy po tym co sobie pomyślał, to nie było tak. Musiała mu
wszystko wytłumaczyć …i to jak najszybciej…
Nie
wiedziała gdzie jest …i głosy Marka w oddali też ucichły, tak nagle …jakby za
dotknięciem czarodziejskiej różdżki… przez chwile nie słyszała nic. Może już
umarła.
W oddali
usłyszała czyjś szloch. Ruszyła w tamtym kierunku… na szarej zimnej ziemi oparty
o drzewo siedział nie kto inny tylko właśnie Lucas ….nawet na nią nie spojrzał
kiedy przy nim przyklękła… zobaczyła na jego twarzy nową Blizne. Nie pytała kto
mu ją zrobił. Była na to zbyt mądra i wiedziała jaka będzie odpowiedź.
-Lucas – szepnęła
dotykając delikatnie jego ręki… - To wszystko nie jest tak jak myślisz …
- Proszę daruj
sobie – z jego ust wydobyło się ciche skomlenie
- Ale ja
mówię prawdę, to tylko mój przyjaciel – usiłowała tłumaczyć
- Twój
przyjaciel ? – chłopak aż zachłystną się powietrzem
-Tak
-Nie
wierzeeeee…
- Powiesz mi
co się stało ? – spytała po chwili milczenia
Po jego policzkach
znów pociekły łzy.
- Ja… ja
..nie wiedziałem - płakał
-Ale co ?
-Kiedy ci
powiem …wyzywasz mnie od najgorszych i przestaniesz mnie kochać – chlipał
Przytuliła
go.
-Nie ma mowy,
nigdy nie przestanę cie kochać…
-Ale…ale…
- Co ..? ,
powiesz mi do cholery
- Tak –
jękną – Choć …
Prowadził ją
w las …dopiero po paru minutach zorientowała się że idą w tym samym kierunku z
którego wcześniej przybiegła…
Staneli na
rozwidleniu i chłopak wskazał na coś palcem, na coś czego wcześniej tam nie
było …krew. Przeszedł ją dreszcz…
-Lucas ..? –
odezwała się
- Twój
przyjaciel ….- zaciął się
-Mark ?
Chłopak
twierdząco skiną głową ….
Dziewczyna
wybuchneła płaczem
- Czy …on …czy
twój ojciec …?
- Nie, nie
mój ojciec …to ja go zabiłem …

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz