piątek, 23 maja 2014

Część 8 ...!!!

Dziewczyna obudziła się z krzykiem … i wielkim bólem serca oraz z ogromnym zdziwieniem na twarzy kiedy obok siebie zobaczyła śpiącego Marka…. co się wczoraj wydarzyło …. ?
-Hej kochanie ..- uśmiechną się do niej miło…. powinna być szczęśliwa, każda dziewczyna w szkole by jej zazdrościła. Jednak ona nawet się nie uśmiechnęła… w sercu miała ciągle miłość i dobroć człowieka, który nie chciał być mordercą
- Lia …wszystko w porządku… jest południe a ty wyglądasz jak zombie…może chcesz się ze mną przejść ?
Dziewczyna nie bardzo wiedząc co robi … zgodziła się

Nie pomyślała tylko, że może tego potem żałować….

Na dworze było cieplutko, ptaki śpiewały aż chciało się żyć. Zapomniała o wszystkich swoich dawnych myślach i skupiła się tylko na tym że jest tu z Markiem. Śmiali się i ganiali po polance. Żadne z nich nie zauważyło że się z ciemnia… w końcu dziewczynę znudziło bieganie.
- Mark, robi się późno wracajmy…
-przestań ..piękny zachód słońca …czego chcieć więcej …
Dziewczyna zatrzęsła się …
-Zimno ci ?
- Troszeczkę…
Podszedł do niej i okrył swoją bluzą. Przytulił i zaczął szeptać czułe słówka… .Dziewczyna czuła się jak w niebie, miło było słuchać takich ciepłych słów na swój temat. Spojrzała na chowające się za horyzontem słońce…… i  zauważyła na tle ciemnego lasu na pagórku sylwetkę człowieka … Wszystko wróciło… nim zdążyła cokolwiek zrobić chłopak znikną… wiedziała co zobaczył i co sobie pomyślał. Poczuła się winna. Brutalnie wyszarpała się z objęć Marka pobiegła w las… Za sobą słyszała jego krzyki..oznakę że za nią biegnie. Poczuła się dziwnie. Nie dalej jak 24 godziny temu ten chłopak wyznała jej miłość. Nie zaprzeczyła wtedy, to dlaczego teraz ucieka. Nie była z nim szczera …dlaczego taka była ?
-Lucaaaas !!!! – Krzyczała ile dała rade ..nie było odzewu… bała się o niego …co może mu strzelić do głowy po tym co sobie pomyślał, to nie było tak. Musiała mu wszystko wytłumaczyć …i to jak najszybciej…
Nie wiedziała gdzie jest …i głosy Marka w oddali też ucichły, tak nagle …jakby za dotknięciem czarodziejskiej różdżki… przez chwile nie słyszała nic. Może już umarła.
W oddali usłyszała czyjś szloch. Ruszyła w tamtym kierunku… na szarej zimnej ziemi oparty o drzewo siedział nie kto inny tylko właśnie Lucas ….nawet na nią nie spojrzał kiedy przy nim przyklękła… zobaczyła na jego twarzy nową Blizne. Nie pytała kto mu ją zrobił. Była na to zbyt mądra i wiedziała jaka będzie odpowiedź.
-Lucas – szepnęła dotykając delikatnie jego ręki… - To wszystko nie jest tak jak myślisz …
- Proszę daruj sobie – z jego ust wydobyło się ciche skomlenie
- Ale ja mówię prawdę, to tylko mój przyjaciel – usiłowała tłumaczyć
- Twój przyjaciel ? – chłopak aż zachłystną się powietrzem
-Tak
-Nie wierzeeeee…
- Powiesz mi co się stało ? – spytała po chwili milczenia
Po jego policzkach znów pociekły łzy.
- Ja… ja ..nie wiedziałem - płakał 
-Ale co ?
-Kiedy ci powiem …wyzywasz mnie od najgorszych i przestaniesz mnie kochać – chlipał
Przytuliła go.
-Nie ma mowy, nigdy nie przestanę cie kochać…
-Ale…ale…
- Co ..? , powiesz mi do cholery
- Tak – jękną – Choć …
Prowadził ją w las …dopiero po paru minutach zorientowała się że idą w tym samym kierunku z którego wcześniej przybiegła…
Staneli na rozwidleniu i chłopak wskazał na coś palcem, na coś czego wcześniej tam nie było …krew. Przeszedł ją dreszcz…
-Lucas ..? – odezwała się
- Twój przyjaciel ….- zaciął się
-Mark ?
Chłopak twierdząco skiną głową ….
Dziewczyna wybuchneła płaczem
- Czy …on …czy twój ojciec …?
- Nie, nie mój ojciec …to ja go zabiłem …




Brak komentarzy: