sobota, 31 maja 2014

Część 15 Ostatnie pożegnanie ....

Witam wszystkich, to już ostatni odcinek... ale nieprzekreślajcie mnie....będzie jeszcze Epilog...który mam nadzieje że wszystko odmieni....:)



Nazajutrz siedzieli już w pociągu i jechali gdzieś ...sami niewiedzieli gdzie, wsiedli w pierwszy lepszy pociąg, dokąd on był żadne z nich niewiedziało.. żeby zdobyć bilety musieli oddać w zastaw piękną broszkę z kwiatai którą wcześniej Lia dostała od Lucasa na dowód ich bezgranicznej miłości, było to jedyne wyjście. Wydawali się pozornie szczęśliwi, ale niestety ktoś chciał zepsuć ich szczęście i poinformować ojca Lucasa gdzie i z kim jego synek się obecnie znajduje.

Wysiedli na małej stacyjce, wokół nie było żywej duszy... Dlaczego...? Początkowo się bardzo zdziwili, ale potem stwierdzili że dziwienie się nie ma sensu, taka wiocha ...nic dziwnego że tu nikt nie mieszka. Oni właśnie tego potrzebowali, cisza i spokój...do czasu

Zaczeło się ściemniać
-Lia, wydaje mi się że będziemy musieli spędzić noc pod gołym niebem, przykro mi - powiedział smutny i wyczerpany chłopaki
-Nie szkodzi - dziewczyna dodała mu otuchy - Jutro napewno coś znajdziemy :)


Usłyszeli brutalne kroki, ktoś biegł w ich kierunku... żedne z nich nie widziało kto to bo było ciemno, może to jakiś tubylec którego spytją o drogę.... żadne z nich niezdawało sobie sprawy że właśnie znaleźli się w śmiertelnym niebezpieczeństwie.... zza drzewa wyłonił się ...ojciec Lucasa
-A więc to są ci twoi znajomi - warkną gardłowym odgłosem - Miła rzecz, cieszę się że jednak wyżyłaś i  jest was tylko dwójka... Lucasie, ona musi umrzeć
-Nie ojcze... ja ja kocham i będziemy mieć razem dziecko ....
- ŻE COO !!!
Dopiero teraz chłopak zrozumiał jak wielki błąd popełnił.
-Nie tato, wymskło mi się ...to przypadek...
-W ciąży ! Jesteś w ciąży ?
Dziewczyna nic nie odpowiedziała, bała się. Co mógł jej zrobić ? Jej i jej dziecku....?
-Lucasie ...!!!! My nie możemy się z nią zadawać to córka tego łajdaka
- Zna pan mojego ojca ? - zdziwiła się
-Oj i to bardzo dobrze.... nie nawidzę go
- Mogę wiedzieć czemu - ciekawość czasem może nas zgubić, ale nie mogła się powstrzymać
-Kiedyś przed laty odebrał mi coś co kochałem...Dalia.... - westchną
-Moja matka ?
-Tak drogie dziecko twoja matka
-To dlatego się teraz mścisz na Lii ? - wtrącił się Lucas
-Tak, i będę się mścił dalej
-Tato, wyjedziemy...
-Nigdzie cię z nią nie puszcze...!!!!!
-W takim razie my we dwuch, pozwolimy jej żyć właśnym życiem...i tak ją wystarczająco skrzywdziliśmy..proszę...
-Dobrze...ale ja jeszcze wróce ...po moją należność... - powiedział ojczulek patrząc z nienawiścia na dziewczynę... - Wróce...! - znikna w krzakach...


-Lia ...tak mi przykro - zwrócił się prawie że szeptem to dziewczyny- My nie możemy być razem... przykro mi ...
-Lucas...ja cie kocham...
-Wiem. ja też cie kocham ....was ..- poprawił się przykładając jej dłoń do brzucha...- Zawsze będę o was pamiętał... zrobisz jak będziesz uważała...albo je wychowasz albo....
-Nie !
Ostatnio raz się pocałowali.... i nie mógł od niej odejść...
Wiedziała co musi robić, nie było iinego wyjścia...
Wstała i odeszła, nie odwracała się za siebie ...wiedziała że jeżeli usłysz jego kroki lub zobaczy jak odchodzi pobiegnie za nim, tak nie mogło być :(
********************************************************************

Nie miała co poacząc, więc wróciła do domu i opowiedziała o wszystkim rodzicom... Gdu tylko jej ojcec dowiedział się że ojcem jej dziecka jest syn ...niejekiego Rossa mało co nie dostał kociokwiku...wściekł się ...ale kochał córke i było mu jej żal, kiedy co noc płakała bo została sama na świecie....

_______________________________________________________________________

-Skarbie mam coś dla ciebie - świergoliła jej matka...-przyniosła jej grubą koperte...
Od razu ją otwoerzyła.... w środku był list ...od Lucasa !! :)


Wpierw z koperty wyleciała ...broszka..
Lucas obiecał że ją dloa niej zdobędziei zrobił to ...Dotrzymał słowa. Chciała natychmiast ją przypiąć, ale nie mogła, zbyt wiele osób wiedziało że był to prezent....Może już nigdy nic nie dostanie od niego...ale broszka przypominała jej o prawdzie, której nikt inny by niezrozumiał.

Lucas i Lia naprawde się kochali i zawsze będą się kochać

List : 
Lia....muszę pisać krutko. Powinnaś zniszczyć tę kartkę natychmiast po przeczytaniu, bo jeśli wpadnie w ręce kogo kolwiek ...to znajdziesz się w niebezpieczeństwie...I znam cię - jeśli napiszę więcej, nigdy się jej nie pozbędziesz. Ze mną wszystko w pożatku, wyjechałem do mamy- dzięki Tobie. Tamtego dnia byłaś silniejsza niż ja. Ja nie miałbym tyle odwagi by się z Tobą pożegnać. I teraz się z Tobą nie żegnam. Będziemy znowu razem, Amalio. Nie wiem kiedy, gdzie ani jak, ale nie mam co do tego najmniejszych wątpliwości. To musi nastąpić, w taki czy inny sposób... Musisz w to uwierzyć. Ponieważ ja wierzę w Ciebie... 


-Wierzę ci Lucasie...- szepneła cicho, przycisneła kartę do piersi. Spali ją za kilka minut - ale nie teraz, jeszcze nie teraz.

Brak komentarzy: