poniedziałek, 26 maja 2014

Część 11 Anioł Stróż

Był to kolejny raz kiedy Lia obudziła się z krzykiem. Śnił jej się Mark. We śnie mówił że ją kocha i że zrobi dla niej wszystko a potem znikał i pozostawiał po sobie tylko bolesną pustkę. Od jego śmierci miną już miesiąc. Powinna w końcu się od tego odciąć. Pozostawało pytanie… Czy da się zapomnieć o osobie która obdarowała nas swoją miłością… i na której nam zależało… zaraz a gdzie w tym wszystkim miejsce dla Lucasa ? Nie widzieli się od miesiąca. Nie miała pojęca co się dzieje. Może dał sobie spokój i ją zostawił. Te myśli bolały jak żadne inne. Czy on byłby w stanie ja zostawić… i  odejść ? Nie znalazła odpowiedzi. Postanowiła wstać, odświeżyć się i wyjść na świerze powietrze, zapowiadał się piękny dzień. Tak też zrobiła. Kiedy się ubierała nagle coś ją tknęło… może żeby te koszmary zniknęły na zawsze trzeba się z nim pożegnać… spontaniczna decyzja… udała się na cmentarz.
Usiadła sobie nie daleko grobu i zaczeła mówić….
- Przepraszam że nie przyszła się pożegnać wcześniej …zawsze będę o tobie pamiętała Mark bo ty mnie nauczyłeś życia..pokazałeś mi że świat może być piękny. Tęskno mi za tobą bardzo, mam nadzieję że niedługo się zobaczymy a teraz żegnaj przyjacielu..- posłała mu całuska.
Nagle zerwała się wichura …znów usłyszała jakby jego szept… BĘDĘ PRZY TOBIE ZAWSZE … potem wszystko ucichło. Usiała na grobie i przytuliła zdjęcie chłopaka. Nie wiem ile tak siedziała… ale zobaczyła że zaczyna się sciemniać. Przy Marku czuła się bezpiecznie nawet w nocy na cmentarzu. Odpłyneła w śnie
-Lia, Lia – ktoś delikatnie nią szarpał… myślała że jest w swoim łóżku i spała nadal- Lia, musisz się obudzić, musisz wstać… to nie jest odpowiednie miejsce…- powoli i leniwie otworzyła oczy. Było jej tak ciepło i miło, że nie miała zamiaru wstawać. Do czasu gdy jej zmysł wzroku ogarną co się dzieje. Wciąż była na cmentarzu… Lucas ? To dlatego było jej ciepło, była okryta jego bluzą i on dodatkowo ją grzał..ale on był zziębnięty wstała i oddała mu okrycie… momentalnie zrobiło jej się zimno i się rozbudziła.
-Lucas co ty tu robisz ?
-patrze czy nie dzieje ci się krzywda
-Skąd wiedziałeś że tu jestem?
Zapadła cisza
- Śledziłeś mnie ?
-Lia ja, tak śledziłem, ale przysięgam że nie w żadnych niecnych celach..poprostu się o ciebie boję
A więc to dlatego czuła się spokojnie tu i gdziekolwiek indziej nie dlatego bo była twarda ale dlatego że Lucas cały czas był przy niej…
-Kocham Cię – rzuciła mu się na szyję …cały miesiąc się skumulował i wybuchła płaczem
-Lia, nie płacz
-Ale to ze szczęścia
- Nie lubię kiedy płaczesz…
Posłusznie otarła łzy i zadała pytanie, któro ja nurtowało
-Czemu nie byłeś przy mnie tak oficjalnie
-Nam niewolno być razem – to zabolało
-Ale ja cie kocham
-Wiem ja też cie kocham
- To zlammy zasady..wszystkie …nie chce już dłużej żyć bez ciebie
-Dobrze ..złamiemy …ale czy jesteś tego pewna
-Tak jestem..nawet nie zdajesz sobie sprawy jak bardzo za tobą tęskniłam …ile dla mnie znaczysz i jak bardzo rozpaczałam gdy ciebie nie było obok
- Lia byłem zawsze… ty mnie nie widziałaś ale ja ciebie cały czas… wiem było ci ciężko i dlatego nie chciałem ci się pokazywać i pozwolić ci zapomnieć ..a ty nagle odwalasz taki numer
- Wrócisz ze mną do domu czy znów znikniesz ? – spytała z rozpaczą w głosie
- Wrócę z Toba do domu – uśmiechną się


Następnego dnia obudzili się obok siebie z wielkimi uśmiechami na twarzy… była to ich najlepsza noc w życiu ..obojga… pokazali sobie jak bardzo im zależy i jak bardzo kochają. Rozpętali burzę namiętności i sprawiali sobie przyjemność dotykiem…
Mieli być już na zawsze …

Kto walczy może przegrać

Kto nie walczy już przegrał





Brak komentarzy: