Był to
kolejny raz kiedy Lia obudziła się z krzykiem. Śnił jej się Mark. We śnie mówił
że ją kocha i że zrobi dla niej wszystko a potem znikał i pozostawiał po sobie
tylko bolesną pustkę. Od jego śmierci miną już miesiąc. Powinna w końcu się od
tego odciąć. Pozostawało pytanie… Czy da się zapomnieć o osobie która obdarowała
nas swoją miłością… i na której nam zależało… zaraz a gdzie w tym wszystkim
miejsce dla Lucasa ? Nie widzieli się od miesiąca. Nie miała pojęca co się
dzieje. Może dał sobie spokój i ją zostawił. Te myśli bolały jak żadne inne.
Czy on byłby w stanie ja zostawić… i odejść ? Nie znalazła odpowiedzi. Postanowiła
wstać, odświeżyć się i wyjść na świerze powietrze, zapowiadał się piękny dzień.
Tak też zrobiła. Kiedy się ubierała nagle coś ją tknęło… może żeby te koszmary zniknęły
na zawsze trzeba się z nim pożegnać… spontaniczna decyzja… udała się na cmentarz.
Usiadła
sobie nie daleko grobu i zaczeła mówić….
-
Przepraszam że nie przyszła się pożegnać wcześniej …zawsze będę o tobie
pamiętała Mark bo ty mnie nauczyłeś życia..pokazałeś mi że świat może być piękny.
Tęskno mi za tobą bardzo, mam nadzieję że niedługo się zobaczymy a teraz żegnaj
przyjacielu..- posłała mu całuska.
Nagle zerwała
się wichura …znów usłyszała jakby jego szept… BĘDĘ PRZY TOBIE ZAWSZE … potem
wszystko ucichło. Usiała na grobie i przytuliła zdjęcie chłopaka. Nie wiem ile
tak siedziała… ale zobaczyła że zaczyna się sciemniać. Przy Marku czuła się
bezpiecznie nawet w nocy na cmentarzu. Odpłyneła w śnie
-Lia, Lia –
ktoś delikatnie nią szarpał… myślała że jest w swoim łóżku i spała nadal- Lia,
musisz się obudzić, musisz wstać… to nie jest odpowiednie miejsce…- powoli i
leniwie otworzyła oczy. Było jej tak ciepło i miło, że nie miała zamiaru
wstawać. Do czasu gdy jej zmysł wzroku ogarną co się dzieje. Wciąż była na
cmentarzu… Lucas ? To dlatego było jej ciepło, była okryta jego bluzą i on
dodatkowo ją grzał..ale on był zziębnięty wstała i oddała mu okrycie… momentalnie
zrobiło jej się zimno i się rozbudziła.
-Lucas co ty
tu robisz ?
-patrze czy
nie dzieje ci się krzywda
-Skąd
wiedziałeś że tu jestem?
Zapadła
cisza
- Śledziłeś
mnie ?
-Lia ja, tak
śledziłem, ale przysięgam że nie w żadnych niecnych celach..poprostu się o
ciebie boję
A więc to
dlatego czuła się spokojnie tu i gdziekolwiek indziej nie dlatego bo była
twarda ale dlatego że Lucas cały czas był przy niej…
-Kocham Cię –
rzuciła mu się na szyję …cały miesiąc się skumulował i wybuchła płaczem
-Lia, nie
płacz
-Ale to ze
szczęścia
- Nie lubię kiedy płaczesz…
- Nie lubię kiedy płaczesz…
Posłusznie
otarła łzy i zadała pytanie, któro ja nurtowało
-Czemu nie
byłeś przy mnie tak oficjalnie
-Nam
niewolno być razem – to zabolało
-Ale ja cie
kocham
-Wiem ja też
cie kocham
- To zlammy
zasady..wszystkie …nie chce już dłużej żyć bez ciebie
-Dobrze
..złamiemy …ale czy jesteś tego pewna
-Tak
jestem..nawet nie zdajesz sobie sprawy jak bardzo za tobą tęskniłam …ile dla
mnie znaczysz i jak bardzo rozpaczałam gdy ciebie nie było obok
- Lia byłem
zawsze… ty mnie nie widziałaś ale ja ciebie cały czas… wiem było ci ciężko i
dlatego nie chciałem ci się pokazywać i pozwolić ci zapomnieć ..a ty nagle
odwalasz taki numer
- Wrócisz ze
mną do domu czy znów znikniesz ? – spytała z rozpaczą w głosie
- Wrócę z Toba
do domu – uśmiechną się
Następnego
dnia obudzili się obok siebie z wielkimi uśmiechami na twarzy… była to ich najlepsza
noc w życiu ..obojga… pokazali sobie jak bardzo im zależy i jak bardzo kochają.
Rozpętali burzę namiętności i sprawiali sobie przyjemność dotykiem…
Mieli być
już na zawsze …
Kto
walczy może przegrać
Kto
nie walczy już przegrał


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz