sobota, 17 maja 2014

3 Ręka

Obudził ją silny ból w lewej ręce, ręka ciągnęła i piekła… powoli otworzyła oczy … leżała na czymś dziwnym, nie próbowała tego nawet identyfikować. Szybko przesunęła spojrzenie do źródła bólu i zamarła, zamrugała kilka razy, zamknęła oczy na dłużej i ponownie otworzyła, ale straszliwe widowisko nie zniknęło sprzed jej twarzy.  … obciął jej rękę. W miejscu gdzie normalnie znajdowałaby się jej dłoń znajdował się tylko kikut obwinięty bandażem. 
 Od razu przypomniała sobie wydarzenia z minionego wieczoru … czyżby dostała się w łapy handlarzy narządów? Zaczynała wpadać w panikę, ból wciąż narastał, przerażenie również. Rozejrzała się, wszędzie widziała tylko ciemność. To wszystko tak bardzo ją przerażało, nie wiedziała co powinna zrobić, chciała wstać i uciekać, ale strach paraliżował ją tak bardzo, że nie mogła wykonać żadnego ruchu, mogła tylko leżeć i oddychać z trudem, ciężkim , rzęrzącym oddechem. W końcu nie dała rady i rozpłakała się. Tak bardzo teraz zapragnęła przytulić się do mamy. Mama miała racje, gdy ją przestrzegała przed takimi imprezami, jakaż ona była głupia, że poszłą za jakimś przypadkowym chłopakiem, który wydał jej się miły. 

- Już się obudziłaś ? – usłyszała głos chłopaka – Masz gorączkę ?- przyłożył jej do czoła ślicznie wypielęgnowaną dłoń …po zielonym manikiurze zorientowała się że owa ręka kiedyś należała do niej … zachłystnęła się powietrzem. To nie mogło dziać się na prawdę, jakiś chłopak ma jej dłoń przyszytą do swojej ręki. To niemożliwe, zaraz się obudzi w swoim domu, mama nakrzyczy na nią za późny powrót do domu i dostanie szlaban. Zamknęła oczy i zacisnęła wargi, odczekała chwilę i ponownie je otworzyła, ale nic się nie zmieniło. Koszmar wciąż trwał.
- Boli…? - czule zapytał chłopak. Jaki chłopak ?!! To potwór we własnej osobie. Z jego oczu wydobywał się mrok, zrozumiałą dlaczego dostał takie przezwisko. 
Skinęła głową … Bardzo bolało.
- Wiesz może i jestem potworem, ale nie chce żeby taka osoba jak ty jeszcze cierpiała…- wstał, otworzył szafę i wyją z niej strzykawkę… Przeraziła się nie na żarty, znowu ją uśpi ? Co obetnie jej tym razem ?
- Może morfina to nie jest, ale powinno pomóc – kontynuował i wstrzykną jej w ciało narkotyk.
Usiadł i przyglądał się jej ze smutkiem w oczach, po jakimś czasie jej ciało się rozluźniło, a ból zelżał na tyle, że mogła się odezwać.
- Jak masz na imię – wydukała cicho, bała się krzyczeć i wołać pomocy, była zdana na łaskę chłopaka z jej ręką.
- Chcesz pić ? – spytał, nie zdradzając swojego imienia, 
Skinęła lekko głową …podstawił jej szklankę  i wlał chłodną wodę do ust.
- Nazywam się Lucas, mam 18 lat i pochodzę sam nie wiem skąd. Ten facet wczoraj to mój ojciec… wciągną mnie w to gdy miałem 10 lat …jak się zacznie to już nie można przestać…- zdziwiło ją to że tak dużo powiedział. – Oki musze iść - obejrzał się za siebie, coś na zewnątrz przykuło jego uwagę.
- Nie, nie odchodź jeszcze proszę – z jej oczu pociekły łzy, nagle poczuła jakąś wielką pustkę i paniczny strach przed tym co ją czeka…i  więź łączącą ją z owym chłopakiem... nie ! chyba się nie zakochała ? 
Bała się  po prostu zostać tu sama, bała się jego ojca, bała się co może jej zrobić. Lucas okazał jakąś skruchę, po chwili rozmowy nie wyglądał już na potwora, co innego jego ojciec, który ćwiartuje zwłoki.
 Delikatnie złapała go zdrową ręką i spojrzała mu w oczy, kiedy nie bił od nich mrok i chłód …były piękne …mleczna czekolada
- Nie odejdę – szepną, usiadł obok i zaczął głaskać ją po włosach – ale teraz musisz już spać …spać – narkotyk zadziałał i dziewczyna odpłynęła.

Lucas jeszcze długo przy niej siedział i myślał… 


Brak komentarzy: