sobota, 25 października 2014

Epilog

Wiem że beznadziejny ..ale pisałam to na szybko ..poprostu stwierdziłam że opowiadanie skoro ma początek musi mieć też zakończenie ...jeżeli ktoś tu wchodzi i chciałby poczytać ...proponuje innego bloga...

http://nie-skacz.blogspot.com/



Wróciła do domu. Chciała to wyjaśnić...wszystko....a może nawet zakończyć..
-Lucas....- podeszła do ciemnej postaci...
-Jeteś ...jesteś mordercą.... - powiedziała mu prosto w twarz...
-Co - zdziwił się
-Wiedziałeś o tym że jestem zaklinaczką....i że mój synek to po mnie odziedziczy ....
-Lia ..już wiesz....
-Wszystko ... rozmawiałam z przyjacielem ..wszystko mi wytłumaczył...
-Tak to prawda .. domyślałem się ..ale ja nie chciałem żeby umarł...kochałem go ..nadal go kocham ...wiem że masz taki dar ... możesz z nim rozmawiać..a więc tak naprawdę nie odszedł ..nigdy nie odejdzie...zawsze będzie moim kochnym syneczkiem ...a mój ojciec...cuż..sama wiesz...ale jedno jest pewne...Kocham Cie ... jestem tu po to żeby cię chronić ...ever ....




sobota, 18 października 2014

Nowy blog

http://nie-skacz.blogspot.com/

Serdecznie zapraszam do czytania ...:)
Przepraszam za błędy ...i jeszcze raz przepraszam za to że nie mam weny ....
ale sama mam probloemy ze sobą ...

Info

Hej wszystkim ...mam dla was złą wiadomość ...:( Przepraszam !
kończe to opowiadanie ...zamykam ... nie mam pomysłu co dalej ...powinnam to zakonczyć już dawno ...po 1 części ..pisząc 2 tylko to zepsułam... nie usuwam tego ...ale nie bede tu już raczej publikować ... więc uważam to opowiadanie za zamknięte...
w najbliższym czasie postaram sie tu wkleić link do mojego nowego opowiadania ... mam nadzieje że będziecie tam uczęśzczać ...:)
Jeszcze raz przepraszam

czwartek, 24 lipca 2014

Część 11 Zaklinaczka i okrutna prawda

Jedyną dobrą radą którą dostała od Geo była ucieczka i wyjazd z domu. Tylko czy umiała porzucić tak swoje dotychczasowe życie. Dokąd miała by się udać ? Na pewno nie do Hamburga. Nie nawidziła tego miejsca, w którym mieszkała przez jakiś czas. Był tam grób jej małego syneczka.

Czy pamięta ?

O czymś takim nie da się zapomnieć. Nie da się wymazać wszystkich tych bolesnych wspomnień. Mimo że bardzo by się chciało.

Właśnie dlatego odmówiła. Ucieczka to nie był dobry plan na życie.
Pomijając fakt że chciała zostać dla Lucasa. Wstydziła się przyznać przed samą sobą, ale nocą gdy wszędzie panowała niemalże grobowa cisza, ciągle o nim myślała. Nie było nocy w której by się jej nie śnił. Może powinna dać mu szanse. Tak wiele razem przeszli. Dlaczego nie ? A choćby dlatego że ją zdradził, zniszczył jej przyjaźń. Nie chciała płakać…

Wyszła na cmentarz. Musiała się wyżalić Markowi.. równo o północy dotarła na jego grób.
-Hej Mark – uśmiechnęła się…
Zawiał wiatr.. zrobiło się zimno. Usłyszała jakby radosny głos
-Hej … - może to wyobraźnia ..albo po prostu wariuje .. robi się z niej chora psychopatka…
Usiadła i wszystko mu opowiedziała… znowu wiatr ..i słowo ..CZAS … potem znowu cisza…
No jasne ! Czas pokarze …Była pewna że Mark właśnie to chciał jej przekazać.. ale zaraz … rozmawiała z nim …coo ?
Kolejny powiew wiatru …ZAKLINACZKA … i zaraz następny …TWÓJ OJCIEC … i wszystko ucichło…

Pędem wróciła do domu i czekała całą noc aż nastanie świt ..zamkneła się z ojcem w pokoju … i spytała o co w tym wszystkim chodzi …

-Mark miał racje – mówił ojciec – Odziedziczyłaś to po mnie… to bardzo żadkie …więc nie chwal się bo zamkną cie w pokoju bez klamek ..
-Czy to znaczy że mogę rozmawiać ze zmarłymi …?
-Nie ze wszystkimi … tylko z tymi, którzy nie odeszli jeszcze do ostatniego z zaświatów …  znajdują się na Równinie .. mogą nawiązać z nami kontakt … Nie tylko na cmentarzu …  Może nawet nie zaznają spokoju i nie przejdą do ostatniego z zaświatów gdy nam nie przekażą ważnej wiadomości … ale skoro mówie już o zaświatach … to powinienem też powiedzieć o wszystkim od początku …

-Słucham …

-Masz racje słuchaj i nie przerywaj … Mark …należał i nadal należy do do Komórki 
Ochrony Strategicznej Tragicznie Umierających. Centrum Heurystyki i Analizy …
-KOSTUCHA   ?? – Lia zamarła …- Czy to znaczy że to żniwiarz ciemności …
-Nie ..on należy do żniwiarzy światła … próbuje ci przekazać ważną wiadomość … od jakiegoś czasu żniwiarze i zaklinacze szukają jednej osoby ..żniwiarza ciemności który pojawił się w tej okolicy.. może Mark już wie … porozmawiaj z nim ..jeżeli wytężysz zmysły i umysł zaklinaczki usłyszysz więcej …
Znowu pędem na cmentarz …
-Mark … powiedz mi … czy żniwiarz przyszedł po mnie …
Długa cisza
-Nie … on wie że jesteś zaklinaczką … ale nie przejde do kolejnego z zaświatów póki ci nie pomogę … cecha zaklinaczy jest dziedziczna … twój synek też nim był … któś go zabił nie z powodu złości czy zazdrości ..umarł bo takich ja w się likwiduje…
-Kto to zrobił ..
-Likwidator … czarny żniwiarz …
-Mark pomóż mi …
-Jesteś pewna …??
- Tak …
-Posłuchaj jeżeli ci to powiem … pędem ruszysz do domu … nie oglądaj się za siebie .. nie pojawiaj się tu .. skontaktuje się z tobą jakoś
-Dobrze mów …
Po chwili dusza zaczęła wyrzucać z siebie szybko słowa
-Likwidatorem jest stary Ross … jest jeszcze jedna osoba … Odkryłem to dawno temu ..chciałem przekazać twojemu ojcu ..ale nie zdążyłem .. przepraszam …
-Kto ? …
długa cisza ..wręcz bolesna ... 
-Lucas …
Rzuciła się biegiem ..huczało jej w uszach … przemyślała ..
Czy to znaczy że Lucas nie zabił Marka z zazdrości … chciał go uciszyć … Okłamał ją ..Kłamał od samego początku … Urodził się po to żeby niszczyć takich ludzi jak ona … jak ich  dziecko … Lucas był kłamcą …



piątek, 18 lipca 2014

Część 10 Wielkanoc

Obudziła się wypoczęta, wyskoczyła z łóżka i zaczeła poranną toaletę i przy okazji przemyślenia. Bała się dzisiejszego dnia… bała się swojej reakcji na … jego imie bała się wymówić nawet w myślach. Dlaczego ?  Dlaczego tak na nią działał ? Co on z nią zrobił ?

Jedyna ucieczką od wszystkiego była..śmierć, ale przypomiała sobie szpital i szybko odgoniła od siebie te myśl. Podeszła do szafki zobaczyła kartkeę… kiedyś zapisała na niej słowa Marka 
KTO WALCZY MOŻE PRZEGRAĆ, KTO NIE WALCZY JUŻ PRZEGRAŁ.

Oh Mark ile by dała żeby był teraz przy niej. Ktoś go zabił … ten ktoś ma za sobą mroczną przeszłość … ten ktoś obciął jej dłoń żeby sobie pożyczyć… ten ktoś był bezwzględnym mordercą… ten ktoś był kochany przez nią ponad wszystko.

Czy umiałaby mu wybaczyć ?
Czy chciałaby mu wybaczyć ?

Nita … jej przyjaciółka ..może nie postąpiła dobrze, ale może nie miało to być złośliwe. Tylko że gdyby nie chciała być złośliwa to by tego po prostu nie zrobiła. Tak, taka była prawda. Nie była widocznie jej prawdziwą przyjaciółką.

Ubrała się w czarną obcisłą sukienkę, do tego czarne szpilki na platformie. Założyła kilka bransoletek na ręke i usiadła przed toaletką by zrobić sobie coś z włosami.
 Po jakimś czasie usłyszała dzwonek do drzwi… zeszli się goście ..po chwili gwar rozmów… przez ten gwar przebijał się jeden donośny głos. Zcisneło się jej serce i żołądek podskoczył do gardła. Za chwile miała zejść na dół i jakby nigdy nic zjeść z nim Wielkanocne Śniadanie.

Nagle ją olśniło… przypomniała sobie o ważnym szczególe. Zadzwonić do Georga, Wczoraj złożyli sobie co prawda życzenia, ale nie unikała że chciała po prostu usłyszeć jego głos. Przez ten bolesny czas zdążyła go bardzo polubić. Stał się jej prawdziwym przyjacielem … mimo że gustował w chłopakach, dla niej i tak był tym samym uśmiechniętym Geo. Lubiła go tak jak kiedyś Marka …Właśnie Mark …Naszła ją chęć na spotkanie z nim, ale skoro w domu byli goście to nie wypadała iść na cmentarz.

Nagle usłyszała kroki. Obleciał ją strach. Uświadomiła sobie że nie jest to twardy męski chód, tylko lekki kobiecy. Usłyszała jak szpilki stukają o podłoge i ciche pukanie. Nie powiedziała PROSZĘ ..nie miała ochoty na konfrontacje z osobą za drzwiami.
-Ami …mogę – usłyszała głos…

Znała ten głos… kiedyś jak były małe biegały razem po łąkach LA
Drzwi się lekko uchyliły i pojawiła się w nich głowa brunetki
-Ładnie ci w czerwonym – powiedziała Lia patrząc jak dziewczyna narwowo poprawia sukienkę.
-Dziękuje… myślałam …- urwała
- ..że zobaczysz uśmiechniętą i cieszącą się życiem dziewczynę – dokończyła Lia – Ja taka już nigdy nie będę
-Ehhh …. Nie możesz ciągle przed tym uciekać
-Wyjdź i daj mi święty spokój
-Lia ..przepraszam mimo wszystko choć już na dół bez ciebie nie zaczniemy
-Boje się – powiedziała cicho dziewczyna –Nie martw się będę tam razem z tobą … pokarz mu – podeszła do niej Nita
-A co Ti zmieni …On kocha ciebie

Zapadła cisza. Lia podeszła do okna … bała się odwrócić przodem do Nity ..płakała
Pioczuła delikatną dłoń na ramieniu. Odwróciła się od niechcenia i utwiła spojrzenie w błękitnych jak ocean oczach nity
-Ja go nie kocham – powiedziała lekko zła i wyszła
Lia stała jeszcze chwile pod oknem osłupiała aż kroki ucichły, a potem osunęła się po ścianie i rozpłakała.



W końcu musiała zejść na dół. Poprawiła makijaż i wygładziła ręką wierzch sukienki. Wzięła głęboki wdech i wyszła z pokoju. Szpilki stukały gdy schodziła po schodach. Miała przeczucie że wszyscy na nią patrzą.

Pojawiła się na dole … ujrzała go .Patrzył na nią. Odwróciła wzrok i zajęła miejsce jak najdalej od niego. Czuła że smutny opuścił wzrok. Mimo wszystko go kochała… nie chciała żeby cierpiał. Wręcz przeciwnie chciała do niego podbiec, przytulić i powiedzieć że wszystko będzie ok.

Musiała wziąć do ręki chleb i czymś się zająć bo wiedziała że zaraz się rozpłacze.
Dzień miną tak szybko jak się zaczął. Wszyscy się powoli ulotnili przed TV Zostali tylko oni..oboje starali się na siebie nie patrzeć, ale było to nieuniknione.

Po chwili Momęt wydał się im magiczny, kiedy to oboje chcieli wziąć cukiernice do herbaty. Lekko dotkneli się opuszkami palców. Żadne z nich nie cofnęło ręki… Spojrzeli sobie w oczy. Patrzyła w te czekoladowe piękności i wszystko znikało… cała nienawiść a na jej miejsce  wkradała się …. Wielka miłość. Uśmiechną się do niej i wtedy otrzeżwiała. 
Gwałtownie wstała od stołu i odeszła..nienawidziła świąt …

*** U Lucasa ***

Była tak blisko a jednak tak daleko. Ten dotyk był magiczny. Jej jakby błagały o jego miłość. Lecz potem wszystko zgasło… może musi tylko zaczekać. Ona wciąż go kocha, a on musi zrobić wszystko żeby było jak dawniej i jest gotów oddać za to wszystko … wszystko …EVER .. bo




ZE WSZYSTKICH ZJAW

DUCHY NASZYCH DAWNYCH MIŁOŚCI SĄ NAJGORSZE 

czwartek, 10 lipca 2014

Część 9 Nieeeeeeee ... spodzianka

** U Lucasa **

Zamkną się w swoim pokoju i podsumowywał wszystko. Czy jest szansa ? Przypomniał sobie wszystko od początku. Zakochała się w mordercy ..mimo maski dostrzegła jego wnętrze, mimo wszystko chciała być obok. Potem jej przyjaciel Mark… wybaczyła Lucasowi nawet jego śmierć. Potem dziecko …mimowolnie wzdrygną się na wspomnienie … po policzku spłyneło kilka łez… śmierć… ból …cierpienie. Oni jakoś to wszystko przeszli. Dlaczego teraz nie też nie mogą..?
Uświadomił sobie że może ona ma wszystkiego dość, ale jak można mieć dość miłości ? Może nie chce… Może jest jeszcze ktoś..przecież nie widzieli się dużo czasu… czas zmienia ludzi, ale jakoś nie mógł uwierzyć w to że dziewczyna aż tak mogła się zmienić. Nie chciał nawet dopuszczać do siebie tej idiotycznej myśli, bo ona tak bolała. Tęsknił za nią każdego dnia mimo że od nieudanych przeprosin mina już jakiś czas.
Mianowicie zbliżały się Święta Wielkanocne. Przez wszystkie problemy nawet nie zauważył co knuje jego matka. Isabela wolała by żeby syn był z Tatianą, ale mimo wszystko była matką. To dlatego zaprzyjaźniła się rodzicami Amalii. Wydawali się całkiem przyjazni, i mieli podobne podejście do sprawy… uknuli razem plan.

***U LII ***

Starała się zapomnieć. Nie było to łatwe.  Pomagał jej Georg. Mimo że był gejem, wciąż byli najlepszymi przyjaciółmi Starała się też zignorować Nite, którą dzwoniła do niej kilka razy dziennie z przeprosinami.
Rodzice jej jakby nie widzieli cierpienia córki p[przygotowywali się do świąt. Choć tak naprawdę w głębi dusz czuli że może robią źle, ale jeżeli tylko tak mogą jej pomóc to spróbować warto.
-Lia …idź proszę na miasto i kup na jutro ładną sukienkę – matka wręczyła jej pieniądze – mały spacer dobrze ci zrobi
-Dobrze … ale wezmę Georga ze sobą.

Pare minut potem dziewczyna przymierzała już sukienki.
-Wiesz moim zdaniem ta zielona jest ok. – wykonała obrót i spojrzała na chłopaka.
-Wydaje mi się że w tej czerwonej było ci lepiej – odparł
-Tak sądzisz ? – upewniła się
- Chyba … tak, ta na 100 %
-Więc kupię czerwoną.

Wieczorem rozeszli się do swoich domów życząc sobie Wesołych Świąt.
-Już jestem – krzyknęła od progu – mam sukienkę !
-Świetnie kochanie …możemy porozmawiać – spytała kobieta poważnie
-Noo jasne
-Mam dla ciebie niespodziankę
-Tak ? – nie była w nastroju do niespodzianek i prezentów
-Zaprosiłam Isabelle Ross z synem na Wielkanoc … a i będzie jeszcze Nita – matka urwała widząc minę dziewczyny
-Cooo zrobiłaś !!! ? – nie mogła się opanować i wybiegła z domu.
 Nie widzieli się dłuższy czas. Nie chciała znać ich obojga !! Ciekawe czy przyjdą jako para … jak jutro da radę wytrzymać siedząc tak blisko niego ..jak ?
-Lia – usłyszała za sobą głos ..znała go – Lia, proszę poczekaj… porozmawiajmy – nagle przed oczami pojawiła się Nita
- Daj mi spokój …nienawidzę cię !! – wrzasneła – Ufałam ci jak nikomu innemu, a ty miałaś czelność zrobić coś takiego ..mi !!!
- Lia zaczekaj … porozmawiajmy ..błagam … o tym co będzie jutro..przecież nie możemy się do siebie nie odzywać..tak się nie da.
-Owszem da – ominęła dziewczynę. Ta nie poszła za nią.
Nie mogła w to uwierzyć. Jutra cały dzień miała spędzić w towarzystwie tych osób .. nie chciała tego . Cóż ucieczka chyba raczej nie wchodziła w grę zważają na chłód. Nie mogła uciec … możliwe że czekała na jutrzejszy dzień… Co się wydarzy … Mimo wszystko będzie twarda i pokaże mu że się nie złamała ..zejdzie jakby nigdy nic.

Nie lubie wspominać
Nie lubię tęsknić
Nie lubie myśleć o tym co było
i porównywać tego z tym co jest 
a mimo wszystko robie to bardzo częśto 
Wręcz powiedziałabym systematycznie ... 



środa, 9 lipca 2014

Część 8 Ktoś mnie opuścił ...

** U LUCASA *

Wieczorem następnego dnia stał pod drzwiami Nity.
-Lucas …część – uśmiechnęła się i rzuciła mu na szyje
-Tęskniłem – powiedział cicho- Nita …ja … kocham cię
Zapadła długa i krępująca cisza. Spuścił głowę
-Super !!! – usłyszeli głos …Bali się odwrócić..wiedzieli kto za nimi stoi… kto właśnie usłyszał to wyznanie i kto właśnie uciekł z domu przyjaciółki.
-Lucas – wydarła się Nita – Coś ty najlepszego zrobił… Dlaczego ją skrzywdziłeś ? Nie pomyślałeś że mogę już kogoś mieć. Ja mam chłopaka …nie niszcz mojej miłości i nie niszcz twojej miłości ….waszej ..- odrzuciła go Zrozum ona była jedyną osoba która cie kochała mimo wszystko… Cos ty zrobił ?
Kolejne pytanie które zawisło w powietrzu… wystarczyło mu tylko usłyszeć głos Lii i wszystko wróciło .. te wszystkie miesiące rozłąki ..przestały mieć jakie kol wiek znaczenie …w ciąż w uszach dudniały mu słowa Nity …COŻ TY NAJLEPSZEGO ZROBIŁ !! ??
-Lucas !! – krzyknęła dziewczyna – Leć za nią ..już …. W trybie NOW …Rozumiesz
-Nie chce … - kolejne zdanie zawisło w powietrzu- Nie chce bo ona jest uparta i tak mi nie wybaczy – dokończył po chwili
-Czy ty …kochasz ją – spytała cicho obawiając się odpowiedzi
-Ja …nie wiem. To tyle trwało. Nie mieliśmy kontaktu przez jebane pól roku
-A co to jest pół roku jeśli chodzi o miłość ?
Tak masz racje … kocham ją – podjął spontaniczną decyzje- Przeproszę ją..
-Lucas … nawet jak nie wybaczy to mimo wszystko przeproś … liczy się sam fakt
-Będę przepraszał do skutku …. – wyszedł

W drodze do domu Lii myślał nad swoim zachowaniem. Po co to było ? za bardzo się pośpieszył.
Powinien najpierw się z nią zobaczyć. Przecież wiciąż była dla niego najważniejsza. …

**U LII **

Biegiem dotarła do domu i wbiegła pop schodach nie zwracając uwagi na próbującą zatrzymać ją matke. W swoim pokoju rzuciła się na łóżko i zapłakała…
Tak się cieszyła na jego powrót …Zaraz Nita …. Miała z nim kontakt cały czas ….coś pomiędzy nimi było … a ona stała pośrodku tego wszystkiego. Dlaczego ? Czym sobie zasłużyła? Czym ?
Wstrząsneły nią spazmy głębokiego szlochu…
-Przepraszam – usłyszała za plecami głos… błyskawicznie się obruciła. Nie dbała o to że zobaczy ją całą poryczaną. Chciała tylko zatopić się w jego spojrzeniu. Zesztywniała na chwilę
-Jak tu wszedłeś ..drzwi są zamknięte …?
-Przez okno – uśmiechną się …ale zaraz uśmiech zszedł mu z twarzy gdy usłyszał jej zimne i pełne bólu słowa.
-To teraz tym samym sposobem opuść mój pokój
-Lia ..ja …daj mi się wytłumaczyć
-Wyjdź …nie chce cię widzieć
Spuścił głowę ale posłusznie wyszedł.
Rozpłakała się

Nie miała pojęcia ile minęło czasu ..zadzwonił jej telefon. Nita. Rzuciła komórką przez pokój i nakryła głowę kołdrą. Znienawidziła ją.
Po chwili któś zapukał do drzwi
-Jeżeli jesteś Lucasem to sobie idż
-Co ? Nie !!! Nita mi powiedziała o wszystkim..przyszedłem cię pocieszyć ..- usłyszała głos Georga i powoli otworzyła drzwi
-Jeju ..wyglądasz jak clown …- uśmiechną się i trącił palcem jej czerwony od płaczu nos. –Uśmiechnij się …To nie pierwszy i nie ostatni ..twój bliski znajomy – zawahał się wypowiadając te słowa
-Tak ale ja ..ja ..chyba
-Nadal go kochasz – to nie było pytanie
-Tak ..ciebie też bardzo lubie …- zacieła się
-Wize że to wszystko staje się bardziej zaawansowane nie sądziłem …
-A czy to jest coś złego – spytała cichudko ….
Nie … tylko ja …. Mam chłopaka..
Zapadła cisza.
Tego Lia się najmniej spodziewała..jak to To dlatego wtedy w kawiarni… od razu założył że nic z tego. Poczuła się dotknięta. On jakby to zauważył
-Hej ….nie chciałem cie urazić
-Nie …nic się nie stało
-Zrozim ty mnie nie kochasz… robisz to tylko po to by zapomnieć – miał cholerną racje ..wiedziała o tym
-Ale nadal …. Możemy się przyjaźnić – spytała cicho …jakby nie pewnie ..bała się reakcji
-No jasne …. Przecież cie bardzo lubie ….a teraz wybacz …jestem umówiony – ucałował ją w policzek i wyszedł …

Ktoś mnie opuścił
W ten chmurny dzień smutny
Kto ..nie wiem …ktoś
I jestem samotny
-


wtorek, 8 lipca 2014

Część 7 .. Ja ..nie wiem ..czy … czy ..?

U Lii

Mijały dni, leciały dosć szybko, bo całe spędzała z Nitą. Były wręcz nierozłączne. Od czasu do czasu o nim myślała… ale coraz rzadziej. Może nie chciała myśleć…

Rankiem jak co dzień przyszła Nita. Tym razem chciała wyciągnąć brunetke na zakupy przed powrotem Lucasa.
-Nigdzie nie ide – broniła się Lia
-Słucham ! On jutro tu będzie …
-Daj spokój proszę…
-Przestań kilka dni temu dostałaś pocztówkę…
-Co to jest pocztówka ..po pól roku rozląki …z resztą umówiłam się już z Geo …nie mogę iść…
-Z Georgiem ..? Odbiło ci ..bogaty dzieciak…
-To już nie mogę wyjść na kawe ze znajomym …
-Lia on jutro wraca ..
-Co mnie to obchodzi … nawet nie zadzwonił…

***U Lucasa ***

Chyba z setny raz próbował się dodzwonić … w słuchawce ciągle słyszał tylko upierdliwy głos sekretarki… ROZMOWY ZAGRANICZNE NIE AKTYWNE …
Miał kompletnie dość życia ..Tatiana wyjechała 2 tygodnie temu na nową sesje ..a on musiał czekać na ostatnie zdjęcia ..porąbane…


** U Lii **

-Amalio Rose ..w tej chwili masz zejść na dół i iść ze mną do centrum handlowego …W TRYBIE NOW !!!! – zdenerwowała się … po godzinie przekonywania przyjaciółki miała dość..ale ta ciągle obstawiała przy swoim… ciągle wysuwała argumenty typu ..Masz swojego Jacka to się nim zajmij …
-Wiesz co …dobrze ..ide do Jacka ..miłego dnia – trzasneła drzwiami i wyszła…

*** U Lucasa *

Było ciepłe lato, bynajmniej tak się wydawało. W Japonii była inna strefa klimatyczna niż w Niemczech. Dochodziła północ. Jutro o tej porze będzie już w domu. Odpalił papierosa i głęboko się zaciągnął .Jutro będzie przy niej.
Nagle uświadomił sobie że już  nie tęskni… Nie za nią..Uderzył pięścią w barierkę… Dlaczego wszystko musi być tak cholernie trudne ?
 Był zły na cały ten obrót sprawy. Nie chciał wracać, nie miał z nią kontaktu bo ona wciąż usilnie twierdziła że jest na niego zła i że jeszcze do końca mu nie wybaczyła… Cały czas pisał e-maile z jej przyjaciółką, z których dowiadywał się co słychać u Amalii i w domu. Wydawała mu się sympatyczna..miła i taka ..taka ..inna.
Nie chciał już myśleć o jutrze …zszedł z balkonu i udał się na spoczynek.

** U Nity i Jacka **

-Nita , super że wpadłaś – ucałował dziewczynę z wielkim bananem na twarzy …- Stało się coś ?- spytał gdy dziewczyna usiadła na sofie i podkuliła nogi …
-Lia … - jedno słowo wystarczyło
- Nita… jej też jest ciężko …musisz to zrozumieć …Nie smuć się z jej powodu ..to nie ma sensu ..on jutro wróci i wszystko będzie ok. ..zobaczysz
-Myślisz …
-Pewnie … - pocałował ją..

** U Lii **

Pomyślała chwile i postanowiła zakończyć to co nawet się nie zaczeło …
-Georg …
-Tak ?
-My nie możemy być razem ..ja …ja kogoś mam - Tym stwierdzeniem zbiła go z patyku ….
- O czym ty do cholery mówisz …być ze Sobą ..Co? Posłuchaj lubie cię … ale to …to nie tak …
 -To dobrze …ja już pójde …- wyszła
Uśmiechneła się w duchu i ruszyła na szalony shopping …w końcu musi mu się ładna pokazać …
Wyciągneła telefon …
L : Nita … jestem na zakupach … - wydarła się uśmiechnięta do słuchawki …
N: Widze że ci Się humorek polepszył ..w prawdzie jestem teraz z Jackiem …ale może wpadne do ciebie ..
L : Nie ..nie przeszkadzajcie sobie ..papatki …
Rozłączyła się … 



Miłość jest najwyższą siłą wszechświata …

To ona wprowadza w ruch gwiazdy…

poniedziałek, 30 czerwca 2014

Część 6 Czas przemija

** U LUCASA **

Kiedy tylko wszedł do domu, którym obecnie miał pomieszkiwać przez te kilka miesięcy ( u jakiegoś kolegi jego matki ) podeszła do niego śliczna japonka, która twierdziła że ma na imię Uriko. Pokazała mu cały dom po czym zostawiła samego.
Minął miesiąc, on co wieczór siadał sobie ze szklanką szkockiej przy oknie za zdjęciem Lii w telefonie i cierpiał uświadamiając sobie jak bardzo tęskni…

** U LII **

Święta ..zbliżały się święta ..nie będzie mogła z nim spędzić ... Wigilii ..może nawet już nigdy się nie zobaczą …
Pod kolanami poczuła gładkość drewnianej podłogi – a potem pod dłońmi, a potem pod policzkiem.  Miała nadzieję, że zemdleje, ale niestety nie straciła przytomności. Fale bólu, które dotąd smagały tylko jej serce, zalały ją całą aż po czubek głowy, wciągały w otchłań…
Nie walczyła by powrócić na powierzchnie …

**U LUCASA **

Spał sobie spokojnie gdy nagle do pokoju wparowała mu Uriko i zaczeła świergotać o tym że musi mu pokazać swoją nową katane.
-Ok, dobra przynieś ją – odparł.
Był w 100 % p[przekonany że owa katana to jakiś rodzaj ubrania. Jak wielkie było jego zdumienie kiedy dziewczyna wparowała do pokoju z wielkim mieczem i zaczeła nim miotać. Włosy stanęły mu dęba
-Skąd masz cś takiego ??- wyjąkał
-Od taty. Powiedział że jutro w Europie świętują coś w rodzaju gwiazdki pod choinke i powiedział że to prezent ..skoro mamy tu Europejskich gości – krzyknęła i wybiegła.

Zamarł.

Przecież jutro Wigilia, której nie będzie mógł spędzić …z Lią.. po policzkach zaczeły mu spływać łzy, nie pomyślał o tym przed wyjazdem. Wziął kartkę papieru, zaczął coś pisać. Ogarną że kompletnie nie wie co pisać. Nie widzieli się 3 miesiące… Czy ma w ogóle po co pisać ?

** U LII **

Święta minęły w niezbyt miłej atmosferze… Lucas jakby zapomniał. Nawet nie przysłał listu. Było jej strasznie przykro… tyle bólu …dlaczego z nim nie pojechała !!


Czas przemija, nawet wtedy, kiedy wydaje się to niemożliwe. Nawet wtedy, kiedy rytmiczne drganie wskazówki sekundowej zegara wywołuje pulsujący ból. Czas przemija, nierówno – raz rwie przed siebie, to znów niemiłosiernie się dłuży – ale mimo to przemija… 

Część 5 Propozycja …i wyjazd

Wbiegła do domu …pozrzucała wszystkie rzeczy z pułek ..wpadła w wielką furie … po co ona tam poszła po co … Usłyszała dzwonek … nie zeszła na dół by otworzyć ..miała idziesz wystko i wszystkich … Ktoś odpuścił…rzuciała się na łóżko …nie leżała długo …Ktoś lub coś pukało w szybe …podniosła się i podeszła do okna … Lucas !! Jej serce zaniło jakby szybciej .. przyszedł… ale zaraz …co ??!!!Otworzyła okno… wpuściła go ..sama nie wiedziała co robi ..musiała .,..przecież to wszystko ciągle w niej siedziało … Ciągle …
-Lia …
-Tak ?? – na nic innego nie było jej stać
-Dostałem nową propozycje pracy…
-Ah tak
-Przyszedłem spytać …czy może nie pojechałabyś ze mną ??
-Niby po co do tej Rosjanki …
-Lia..to tylko zdjęcia … wyjeżdżamy na pół roku … chce żebyś była obok ..to kupa czasu …
-Daj mi się zastanowić … - zaczeła wszystko analizować ..zdrada … miłość ..ból..miłość ..cierpienie ..miłośc ..śmierć ..miłość … - Lucas … nie pokaże z tobą …
- Co ??
-Zatkało go ..tego się nie spodziewał
-Nie zauważyłeś że za dużo się wydarzyło
- Lia ale ja cie nadal kocham … Co mam zrobić żeby było jak dawniej ? – ukląkł przed nią ..- powiedz mi a zrobie to ..
Przyklęła obok niego
-Nie jedź ..zostań przy mnie
-Nie mogę ..musze wyjechać … Przykro mi ..widze że tym nic nie wskóram ..
-Mimo wszystko ..wydaje mi się że ..chyba będę czekać ..- spuściła głowe …
-Wróce …obiecuje …
-Niczego mi już nie obiecuj …poprotstu nie jedź
-Nie mogę …matka mi załatwiła to nie moja wina ..nie chciałem jechać … powiedz mi tylko czy wybaczysz mi tamto ?
-Nie wiem .. to zależy od ciebie … Może po prostu jedź i wróc ?
- Dobrze
-Dokąd jedziecie
-Do Japonii …wybacz musze iść …- pocałował ją w policzek i znikną …dziewczyna jeszcze długo potem stała i patrzyła w pustkę w której znikną…


Jeśli kogoś kochasz to pozwól mu odejść.
Jeśli wróci jest Twój , jeśli nie , nigdy tak naprawdę do ciebie nie należał
I nigdy tak naprawde cię nie kochał