Wiem że beznadziejny ..ale pisałam to na szybko ..poprostu stwierdziłam że opowiadanie skoro ma początek musi mieć też zakończenie ...jeżeli ktoś tu wchodzi i chciałby poczytać ...proponuje innego bloga...
http://nie-skacz.blogspot.com/
Wróciła do domu. Chciała to wyjaśnić...wszystko....a może nawet zakończyć..
-Lucas....- podeszła do ciemnej postaci...
-Jeteś ...jesteś mordercą.... - powiedziała mu prosto w twarz...
-Co - zdziwił się
-Wiedziałeś o tym że jestem zaklinaczką....i że mój synek to po mnie odziedziczy ....
-Lia ..już wiesz....
-Wszystko ... rozmawiałam z przyjacielem ..wszystko mi wytłumaczył...
-Tak to prawda .. domyślałem się ..ale ja nie chciałem żeby umarł...kochałem go ..nadal go kocham ...wiem że masz taki dar ... możesz z nim rozmawiać..a więc tak naprawdę nie odszedł ..nigdy nie odejdzie...zawsze będzie moim kochnym syneczkiem ...a mój ojciec...cuż..sama wiesz...ale jedno jest pewne...Kocham Cie ... jestem tu po to żeby cię chronić ...ever ....
Potęga życia
Czy miłość może zwyciężyć przeciwnośći losu z jakimi zmagamy się co dnia WALCZ DO KOŃCA O WSZYSTKO !!!
sobota, 25 października 2014
sobota, 18 października 2014
Nowy blog
http://nie-skacz.blogspot.com/
Serdecznie zapraszam do czytania ...:)
Przepraszam za błędy ...i jeszcze raz przepraszam za to że nie mam weny ....
ale sama mam probloemy ze sobą ...
Serdecznie zapraszam do czytania ...:)
Przepraszam za błędy ...i jeszcze raz przepraszam za to że nie mam weny ....
ale sama mam probloemy ze sobą ...
Info
Hej wszystkim ...mam dla was złą wiadomość ...:( Przepraszam !
kończe to opowiadanie ...zamykam ... nie mam pomysłu co dalej ...powinnam to zakonczyć już dawno ...po 1 części ..pisząc 2 tylko to zepsułam... nie usuwam tego ...ale nie bede tu już raczej publikować ... więc uważam to opowiadanie za zamknięte...
w najbliższym czasie postaram sie tu wkleić link do mojego nowego opowiadania ... mam nadzieje że będziecie tam uczęśzczać ...:)
Jeszcze raz przepraszam
kończe to opowiadanie ...zamykam ... nie mam pomysłu co dalej ...powinnam to zakonczyć już dawno ...po 1 części ..pisząc 2 tylko to zepsułam... nie usuwam tego ...ale nie bede tu już raczej publikować ... więc uważam to opowiadanie za zamknięte...
w najbliższym czasie postaram sie tu wkleić link do mojego nowego opowiadania ... mam nadzieje że będziecie tam uczęśzczać ...:)
Jeszcze raz przepraszam
czwartek, 24 lipca 2014
Część 11 Zaklinaczka i okrutna prawda
Jedyną dobrą
radą którą dostała od Geo była ucieczka i wyjazd z domu. Tylko czy umiała
porzucić tak swoje dotychczasowe życie. Dokąd miała by się udać ? Na pewno nie
do Hamburga. Nie nawidziła tego miejsca, w którym mieszkała przez jakiś czas.
Był tam grób jej małego syneczka.
Czy pamięta
?
O czymś
takim nie da się zapomnieć. Nie da się wymazać wszystkich tych bolesnych
wspomnień. Mimo że bardzo by się chciało.
Właśnie
dlatego odmówiła. Ucieczka to nie był dobry plan na życie.
Pomijając
fakt że chciała zostać dla Lucasa. Wstydziła się przyznać przed samą sobą, ale
nocą gdy wszędzie panowała niemalże grobowa cisza, ciągle o nim myślała. Nie
było nocy w której by się jej nie śnił. Może powinna dać mu szanse. Tak wiele
razem przeszli. Dlaczego nie ? A choćby dlatego że ją zdradził, zniszczył jej
przyjaźń. Nie chciała płakać…
Wyszła na
cmentarz. Musiała się wyżalić Markowi.. równo o północy dotarła na jego grób.
-Hej Mark –
uśmiechnęła się…
Zawiał
wiatr.. zrobiło się zimno. Usłyszała jakby radosny głos
-Hej … -
może to wyobraźnia ..albo po prostu wariuje .. robi się z niej chora
psychopatka…
Usiadła i
wszystko mu opowiedziała… znowu wiatr ..i słowo ..CZAS … potem znowu cisza…
No jasne !
Czas pokarze …Była pewna że Mark właśnie to chciał jej przekazać.. ale zaraz …
rozmawiała z nim …coo ?
Kolejny
powiew wiatru …ZAKLINACZKA … i zaraz następny …TWÓJ OJCIEC … i wszystko
ucichło…
Pędem
wróciła do domu i czekała całą noc aż nastanie świt ..zamkneła się z ojcem w
pokoju … i spytała o co w tym wszystkim chodzi …
-Mark miał
racje – mówił ojciec – Odziedziczyłaś to po mnie… to bardzo żadkie …więc nie
chwal się bo zamkną cie w pokoju bez klamek ..
-Czy to
znaczy że mogę rozmawiać ze zmarłymi …?
-Nie ze
wszystkimi … tylko z tymi, którzy nie odeszli jeszcze do ostatniego z zaświatów
… znajdują się na Równinie .. mogą
nawiązać z nami kontakt … Nie tylko na cmentarzu … Może nawet nie zaznają spokoju i nie przejdą
do ostatniego z zaświatów gdy nam nie przekażą ważnej wiadomości … ale skoro
mówie już o zaświatach … to powinienem też powiedzieć o wszystkim od początku …
-Słucham …
-Masz racje
słuchaj i nie przerywaj … Mark …należał i nadal należy do do Komórki
Ochrony
Strategicznej Tragicznie Umierających. Centrum Heurystyki i Analizy …
-KOSTUCHA ?? – Lia zamarła …- Czy to znaczy że to
żniwiarz ciemności …
-Nie ..on
należy do żniwiarzy światła … próbuje ci przekazać ważną wiadomość … od jakiegoś
czasu żniwiarze i zaklinacze szukają jednej osoby ..żniwiarza ciemności który
pojawił się w tej okolicy.. może Mark już wie … porozmawiaj z nim ..jeżeli wytężysz
zmysły i umysł zaklinaczki usłyszysz więcej …
Znowu pędem
na cmentarz …
-Mark …
powiedz mi … czy żniwiarz przyszedł po mnie …
Długa cisza
-Nie … on
wie że jesteś zaklinaczką … ale nie przejde do kolejnego z zaświatów póki ci
nie pomogę … cecha zaklinaczy jest dziedziczna … twój synek też nim był … któś
go zabił nie z powodu złości czy zazdrości ..umarł bo takich ja w się likwiduje…
-Kto to
zrobił ..
-Likwidator …
czarny żniwiarz …
-Mark pomóż
mi …
-Jesteś
pewna …??
- Tak …
-Posłuchaj
jeżeli ci to powiem … pędem ruszysz do domu … nie oglądaj się za siebie .. nie pojawiaj
się tu .. skontaktuje się z tobą jakoś
-Dobrze mów …
Po chwili
dusza zaczęła wyrzucać z siebie szybko słowa
-Likwidatorem
jest stary Ross … jest jeszcze jedna osoba … Odkryłem to dawno temu ..chciałem
przekazać twojemu ojcu ..ale nie zdążyłem .. przepraszam …
-Kto ? …
długa cisza ..wręcz bolesna ...
-Lucas …
Rzuciła się
biegiem ..huczało jej w uszach … przemyślała ..
Czy to
znaczy że Lucas nie zabił Marka z zazdrości … chciał go uciszyć … Okłamał ją
..Kłamał od samego początku … Urodził się po to żeby niszczyć takich ludzi jak
ona … jak ich dziecko … Lucas był kłamcą
…
piątek, 18 lipca 2014
Część 10 Wielkanoc
Obudziła się
wypoczęta, wyskoczyła z łóżka i zaczeła poranną toaletę i przy okazji
przemyślenia. Bała się dzisiejszego dnia… bała się swojej reakcji na … jego
imie bała się wymówić nawet w myślach. Dlaczego ? Dlaczego tak na nią działał ? Co on z nią
zrobił ?
Jedyna
ucieczką od wszystkiego była..śmierć, ale przypomiała sobie szpital i szybko
odgoniła od siebie te myśl. Podeszła do szafki zobaczyła kartkeę… kiedyś
zapisała na niej słowa Marka
KTO WALCZY MOŻE PRZEGRAĆ,
KTO NIE WALCZY JUŻ PRZEGRAŁ.
Oh Mark ile
by dała żeby był teraz przy niej. Ktoś go zabił … ten ktoś ma za sobą mroczną
przeszłość … ten ktoś obciął jej dłoń żeby sobie pożyczyć… ten ktoś był
bezwzględnym mordercą… ten ktoś był kochany przez nią ponad wszystko.
Czy umiałaby
mu wybaczyć ?
Czy
chciałaby mu wybaczyć ?
Nita … jej
przyjaciółka ..może nie postąpiła dobrze, ale może nie miało to być złośliwe.
Tylko że gdyby nie chciała być złośliwa to by tego po prostu nie zrobiła. Tak,
taka była prawda. Nie była widocznie jej prawdziwą przyjaciółką.
Ubrała się w
czarną obcisłą sukienkę, do tego czarne szpilki na platformie. Założyła kilka
bransoletek na ręke i usiadła przed toaletką by zrobić sobie coś z włosami.
Po jakimś czasie usłyszała dzwonek do drzwi…
zeszli się goście ..po chwili gwar rozmów… przez ten gwar przebijał się jeden
donośny głos. Zcisneło się jej serce i żołądek podskoczył do gardła. Za chwile
miała zejść na dół i jakby nigdy nic zjeść z nim Wielkanocne Śniadanie.
Nagle ją
olśniło… przypomniała sobie o ważnym szczególe. Zadzwonić do Georga, Wczoraj
złożyli sobie co prawda życzenia, ale nie unikała że chciała po prostu usłyszeć
jego głos. Przez ten bolesny czas zdążyła go bardzo polubić. Stał się jej
prawdziwym przyjacielem … mimo że gustował w chłopakach, dla niej i tak był tym
samym uśmiechniętym Geo. Lubiła go tak jak kiedyś Marka …Właśnie Mark …Naszła
ją chęć na spotkanie z nim, ale skoro w domu byli goście to nie wypadała iść na
cmentarz.
Nagle
usłyszała kroki. Obleciał ją strach. Uświadomiła sobie że nie jest to twardy
męski chód, tylko lekki kobiecy. Usłyszała jak szpilki stukają o podłoge i
ciche pukanie. Nie powiedziała PROSZĘ ..nie miała ochoty na konfrontacje z
osobą za drzwiami.
-Ami …mogę –
usłyszała głos…
Znała ten
głos… kiedyś jak były małe biegały razem po łąkach LA
Drzwi się
lekko uchyliły i pojawiła się w nich głowa brunetki
-Ładnie ci w
czerwonym – powiedziała Lia patrząc jak dziewczyna narwowo poprawia sukienkę.
-Dziękuje…
myślałam …- urwała
- ..że
zobaczysz uśmiechniętą i cieszącą się życiem dziewczynę – dokończyła Lia – Ja
taka już nigdy nie będę
-Ehhh …. Nie
możesz ciągle przed tym uciekać
-Wyjdź i daj
mi święty spokój
-Lia
..przepraszam mimo wszystko choć już na dół bez ciebie nie zaczniemy
-Boje się –
powiedziała cicho dziewczyna –Nie martw się będę tam razem z tobą … pokarz mu –
podeszła do niej Nita
-A co Ti zmieni
…On kocha ciebie
Zapadła
cisza. Lia podeszła do okna … bała się odwrócić przodem do Nity ..płakała
Pioczuła
delikatną dłoń na ramieniu. Odwróciła się od niechcenia i utwiła spojrzenie w
błękitnych jak ocean oczach nity
-Ja go nie
kocham – powiedziała lekko zła i wyszła
Lia stała
jeszcze chwile pod oknem osłupiała aż kroki ucichły, a potem osunęła się po
ścianie i rozpłakała.
W końcu
musiała zejść na dół. Poprawiła makijaż i wygładziła ręką wierzch sukienki. Wzięła
głęboki wdech i wyszła z pokoju. Szpilki stukały gdy schodziła po schodach.
Miała przeczucie że wszyscy na nią patrzą.
Pojawiła się
na dole … ujrzała go .Patrzył na nią. Odwróciła wzrok i zajęła miejsce jak
najdalej od niego. Czuła że smutny opuścił wzrok. Mimo wszystko go kochała… nie
chciała żeby cierpiał. Wręcz przeciwnie chciała do niego podbiec, przytulić i
powiedzieć że wszystko będzie ok.
Musiała wziąć
do ręki chleb i czymś się zająć bo wiedziała że zaraz się rozpłacze.
Dzień miną
tak szybko jak się zaczął. Wszyscy się powoli ulotnili przed TV Zostali tylko
oni..oboje starali się na siebie nie patrzeć, ale było to nieuniknione.
Po chwili Momęt
wydał się im magiczny, kiedy to oboje chcieli wziąć cukiernice do herbaty. Lekko
dotkneli się opuszkami palców. Żadne z nich nie cofnęło ręki… Spojrzeli sobie w
oczy. Patrzyła w te czekoladowe piękności i wszystko znikało… cała nienawiść a
na jej miejsce wkradała się …. Wielka miłość.
Uśmiechną się do niej i wtedy otrzeżwiała.
Gwałtownie wstała od stołu i
odeszła..nienawidziła świąt …
*** U Lucasa
***
Była tak
blisko a jednak tak daleko. Ten dotyk był magiczny. Jej jakby błagały o jego
miłość. Lecz potem wszystko zgasło… może musi tylko zaczekać. Ona wciąż go
kocha, a on musi zrobić wszystko żeby było jak dawniej i jest gotów oddać za to
wszystko … wszystko …EVER .. bo
ZE
WSZYSTKICH ZJAW
DUCHY
NASZYCH DAWNYCH MIŁOŚCI SĄ NAJGORSZE
czwartek, 10 lipca 2014
Część 9 Nieeeeeeee ... spodzianka
** U Lucasa
**
Zamkną się w
swoim pokoju i podsumowywał wszystko. Czy jest szansa ? Przypomniał sobie
wszystko od początku. Zakochała się w mordercy ..mimo maski dostrzegła jego
wnętrze, mimo wszystko chciała być obok. Potem jej przyjaciel Mark… wybaczyła
Lucasowi nawet jego śmierć. Potem dziecko …mimowolnie wzdrygną się na wspomnienie
… po policzku spłyneło kilka łez… śmierć… ból …cierpienie. Oni jakoś to
wszystko przeszli. Dlaczego teraz nie też nie mogą..?
Uświadomił
sobie że może ona ma wszystkiego dość, ale jak można mieć dość miłości ? Może
nie chce… Może jest jeszcze ktoś..przecież nie widzieli się dużo czasu… czas
zmienia ludzi, ale jakoś nie mógł uwierzyć w to że dziewczyna aż tak mogła się
zmienić. Nie chciał nawet dopuszczać do siebie tej idiotycznej myśli, bo ona
tak bolała. Tęsknił za nią każdego dnia mimo że od nieudanych przeprosin mina
już jakiś czas.
Mianowicie
zbliżały się Święta Wielkanocne. Przez wszystkie problemy nawet nie zauważył co
knuje jego matka. Isabela wolała by żeby syn był z Tatianą, ale mimo wszystko
była matką. To dlatego zaprzyjaźniła się rodzicami Amalii. Wydawali się całkiem
przyjazni, i mieli podobne podejście do sprawy… uknuli razem plan.
***U LII ***
Starała się
zapomnieć. Nie było to łatwe. Pomagał
jej Georg. Mimo że był gejem, wciąż byli najlepszymi przyjaciółmi Starała się
też zignorować Nite, którą dzwoniła do niej kilka razy dziennie z
przeprosinami.
Rodzice jej
jakby nie widzieli cierpienia córki p[przygotowywali się do świąt. Choć tak
naprawdę w głębi dusz czuli że może robią źle, ale jeżeli tylko tak mogą jej
pomóc to spróbować warto.
-Lia …idź
proszę na miasto i kup na jutro ładną sukienkę – matka wręczyła jej pieniądze –
mały spacer dobrze ci zrobi
-Dobrze …
ale wezmę Georga ze sobą.
Pare minut
potem dziewczyna przymierzała już sukienki.
-Wiesz moim
zdaniem ta zielona jest ok. – wykonała obrót i spojrzała na chłopaka.
-Wydaje mi
się że w tej czerwonej było ci lepiej – odparł
-Tak sądzisz
? – upewniła się
- Chyba …
tak, ta na 100 %
-Więc kupię
czerwoną.
Wieczorem
rozeszli się do swoich domów życząc sobie Wesołych Świąt.
-Już jestem
– krzyknęła od progu – mam sukienkę !
-Świetnie
kochanie …możemy porozmawiać – spytała kobieta poważnie
-Noo jasne
-Mam dla
ciebie niespodziankę
-Tak ? – nie
była w nastroju do niespodzianek i prezentów
-Zaprosiłam
Isabelle Ross z synem na Wielkanoc … a i będzie jeszcze Nita – matka urwała
widząc minę dziewczyny
-Cooo
zrobiłaś !!! ? – nie mogła się opanować i wybiegła z domu.
Nie widzieli się dłuższy czas. Nie chciała
znać ich obojga !! Ciekawe czy przyjdą jako para … jak jutro da radę wytrzymać
siedząc tak blisko niego ..jak ?
-Lia –
usłyszała za sobą głos ..znała go – Lia, proszę poczekaj… porozmawiajmy – nagle
przed oczami pojawiła się Nita
- Daj mi
spokój …nienawidzę cię !! – wrzasneła – Ufałam ci jak nikomu innemu, a ty
miałaś czelność zrobić coś takiego ..mi !!!
- Lia
zaczekaj … porozmawiajmy ..błagam … o tym co będzie jutro..przecież nie możemy się
do siebie nie odzywać..tak się nie da.
-Owszem da –
ominęła dziewczynę. Ta nie poszła za nią.
Nie mogła w
to uwierzyć. Jutra cały dzień miała spędzić w towarzystwie tych osób .. nie
chciała tego . Cóż ucieczka chyba raczej nie wchodziła w grę zważają na chłód.
Nie mogła uciec … możliwe że czekała na jutrzejszy dzień… Co się wydarzy … Mimo
wszystko będzie twarda i pokaże mu że się nie złamała ..zejdzie jakby nigdy
nic.
Nie lubie wspominać
Nie lubię tęsknić
Nie lubie myśleć o tym co było
i porównywać tego z tym co jest
a mimo wszystko robie to bardzo częśto
Wręcz powiedziałabym systematycznie ...
Nie lubie wspominać
Nie lubię tęsknić
Nie lubie myśleć o tym co było
i porównywać tego z tym co jest
a mimo wszystko robie to bardzo częśto
Wręcz powiedziałabym systematycznie ...
środa, 9 lipca 2014
Część 8 Ktoś mnie opuścił ...
** U LUCASA
*
Wieczorem
następnego dnia stał pod drzwiami Nity.
-Lucas
…część – uśmiechnęła się i rzuciła mu na szyje
-Tęskniłem –
powiedział cicho- Nita …ja … kocham cię
Zapadła
długa i krępująca cisza. Spuścił głowę
-Super !!! –
usłyszeli głos …Bali się odwrócić..wiedzieli kto za nimi stoi… kto właśnie
usłyszał to wyznanie i kto właśnie uciekł z domu przyjaciółki.
-Lucas –
wydarła się Nita – Coś ty najlepszego zrobił… Dlaczego ją skrzywdziłeś ? Nie
pomyślałeś że mogę już kogoś mieć. Ja mam chłopaka …nie niszcz mojej miłości i
nie niszcz twojej miłości ….waszej ..- odrzuciła go Zrozum ona była jedyną
osoba która cie kochała mimo wszystko… Cos ty zrobił ?
Kolejne
pytanie które zawisło w powietrzu… wystarczyło mu tylko usłyszeć głos Lii i
wszystko wróciło .. te wszystkie miesiące rozłąki ..przestały mieć jakie kol
wiek znaczenie …w ciąż w uszach dudniały mu słowa Nity …COŻ TY NAJLEPSZEGO
ZROBIŁ !! ??
-Lucas !! – krzyknęła
dziewczyna – Leć za nią ..już …. W trybie NOW …Rozumiesz
-Nie chce …
- kolejne zdanie zawisło w powietrzu- Nie chce bo ona jest uparta i tak mi nie
wybaczy – dokończył po chwili
-Czy ty …kochasz
ją – spytała cicho obawiając się odpowiedzi
-Ja …nie
wiem. To tyle trwało. Nie mieliśmy kontaktu przez jebane pól roku
-A co to
jest pół roku jeśli chodzi o miłość ?
Tak masz
racje … kocham ją – podjął spontaniczną decyzje- Przeproszę ją..
-Lucas …
nawet jak nie wybaczy to mimo wszystko przeproś … liczy się sam fakt
-Będę
przepraszał do skutku …. – wyszedł
W drodze do
domu Lii myślał nad swoim zachowaniem. Po co to było ? za bardzo się
pośpieszył.
Powinien
najpierw się z nią zobaczyć. Przecież wiciąż była dla niego najważniejsza. …
**U LII **
Biegiem dotarła
do domu i wbiegła pop schodach nie zwracając uwagi na próbującą zatrzymać ją
matke. W swoim pokoju rzuciła się na łóżko i zapłakała…
Tak się
cieszyła na jego powrót …Zaraz Nita …. Miała z nim kontakt cały czas ….coś
pomiędzy nimi było … a ona stała pośrodku tego wszystkiego. Dlaczego ? Czym
sobie zasłużyła? Czym ?
Wstrząsneły
nią spazmy głębokiego szlochu…
-Przepraszam
– usłyszała za plecami głos… błyskawicznie się obruciła. Nie dbała o to że
zobaczy ją całą poryczaną. Chciała tylko zatopić się w jego spojrzeniu.
Zesztywniała na chwilę
-Jak tu
wszedłeś ..drzwi są zamknięte …?
-Przez okno –
uśmiechną się …ale zaraz uśmiech zszedł mu z twarzy gdy usłyszał jej zimne i
pełne bólu słowa.
-To teraz
tym samym sposobem opuść mój pokój
-Lia ..ja …daj
mi się wytłumaczyć
-Wyjdź …nie
chce cię widzieć
Spuścił
głowę ale posłusznie wyszedł.
Rozpłakała
się
Nie miała
pojęcia ile minęło czasu ..zadzwonił jej telefon. Nita. Rzuciła komórką przez
pokój i nakryła głowę kołdrą. Znienawidziła ją.
Po chwili
któś zapukał do drzwi
-Jeżeli
jesteś Lucasem to sobie idż
-Co ? Nie
!!! Nita mi powiedziała o wszystkim..przyszedłem cię pocieszyć ..- usłyszała
głos Georga i powoli otworzyła drzwi
-Jeju
..wyglądasz jak clown …- uśmiechną się i trącił palcem jej czerwony od płaczu
nos. –Uśmiechnij się …To nie pierwszy i nie ostatni ..twój bliski znajomy –
zawahał się wypowiadając te słowa
-Tak ale ja
..ja ..chyba
-Nadal go
kochasz – to nie było pytanie
-Tak
..ciebie też bardzo lubie …- zacieła się
-Wize że to
wszystko staje się bardziej zaawansowane nie sądziłem …
-A czy to
jest coś złego – spytała cichudko ….
Nie … tylko
ja …. Mam chłopaka..
Zapadła
cisza.
Tego Lia się
najmniej spodziewała..jak to To dlatego wtedy w kawiarni… od razu założył że
nic z tego. Poczuła się dotknięta. On jakby to zauważył
-Hej ….nie
chciałem cie urazić
-Nie …nic
się nie stało
-Zrozim ty
mnie nie kochasz… robisz to tylko po to by zapomnieć – miał cholerną racje
..wiedziała o tym
-Ale nadal ….
Możemy się przyjaźnić – spytała cicho …jakby nie pewnie ..bała się reakcji
-No jasne ….
Przecież cie bardzo lubie ….a teraz wybacz …jestem umówiony – ucałował ją w
policzek i wyszedł …
Ktoś mnie
opuścił
W ten
chmurny dzień smutny
Kto ..nie
wiem …ktoś
I jestem
samotny
-
wtorek, 8 lipca 2014
Część 7 .. Ja ..nie wiem ..czy … czy ..?
U Lii
Mijały dni,
leciały dosć szybko, bo całe spędzała z Nitą. Były wręcz nierozłączne. Od czasu
do czasu o nim myślała… ale coraz rzadziej. Może nie chciała myśleć…
Rankiem jak
co dzień przyszła Nita. Tym razem chciała wyciągnąć brunetke na zakupy przed
powrotem Lucasa.
-Nigdzie nie
ide – broniła się Lia
-Słucham !
On jutro tu będzie …
-Daj spokój
proszę…
-Przestań
kilka dni temu dostałaś pocztówkę…
-Co to jest
pocztówka ..po pól roku rozląki …z resztą umówiłam się już z Geo …nie mogę iść…
-Z Georgiem ..?
Odbiło ci ..bogaty dzieciak…
-To już nie
mogę wyjść na kawe ze znajomym …
-Lia on
jutro wraca ..
-Co mnie to
obchodzi … nawet nie zadzwonił…
***U Lucasa
***
Chyba z
setny raz próbował się dodzwonić … w słuchawce ciągle słyszał tylko upierdliwy
głos sekretarki… ROZMOWY ZAGRANICZNE NIE AKTYWNE …
Miał
kompletnie dość życia ..Tatiana wyjechała 2 tygodnie temu na nową sesje ..a on
musiał czekać na ostatnie zdjęcia ..porąbane…
** U Lii **
-Amalio Rose
..w tej chwili masz zejść na dół i iść ze mną do centrum handlowego …W TRYBIE
NOW !!!! – zdenerwowała się … po godzinie przekonywania przyjaciółki miała
dość..ale ta ciągle obstawiała przy swoim… ciągle wysuwała argumenty typu ..Masz
swojego Jacka to się nim zajmij …
-Wiesz co
…dobrze ..ide do Jacka ..miłego dnia – trzasneła drzwiami i wyszła…
*** U Lucasa
*
Było ciepłe
lato, bynajmniej tak się wydawało. W Japonii była inna strefa klimatyczna niż w
Niemczech. Dochodziła północ. Jutro o tej porze będzie już w domu. Odpalił
papierosa i głęboko się zaciągnął .Jutro będzie przy niej.
Nagle
uświadomił sobie że już nie tęskni… Nie za nią..Uderzył pięścią w barierkę… Dlaczego
wszystko musi być tak cholernie trudne ?
Był zły na cały ten obrót sprawy. Nie chciał wracać, nie miał z nią kontaktu bo ona wciąż usilnie twierdziła że jest na niego zła i że jeszcze do końca mu nie wybaczyła… Cały czas pisał e-maile z jej przyjaciółką, z których dowiadywał się co słychać u Amalii i w domu. Wydawała mu się sympatyczna..miła i taka ..taka ..inna.
Był zły na cały ten obrót sprawy. Nie chciał wracać, nie miał z nią kontaktu bo ona wciąż usilnie twierdziła że jest na niego zła i że jeszcze do końca mu nie wybaczyła… Cały czas pisał e-maile z jej przyjaciółką, z których dowiadywał się co słychać u Amalii i w domu. Wydawała mu się sympatyczna..miła i taka ..taka ..inna.
Nie chciał
już myśleć o jutrze …zszedł z balkonu i udał się na spoczynek.
** U Nity i
Jacka **
-Nita ,
super że wpadłaś – ucałował dziewczynę z wielkim bananem na twarzy …- Stało się
coś ?- spytał gdy dziewczyna usiadła na sofie i podkuliła nogi …
-Lia … -
jedno słowo wystarczyło
- Nita… jej
też jest ciężko …musisz to zrozumieć …Nie smuć się z jej powodu ..to nie ma
sensu ..on jutro wróci i wszystko będzie ok. ..zobaczysz
-Myślisz …
-Pewnie … -
pocałował ją..
** U Lii **
Pomyślała
chwile i postanowiła zakończyć to co nawet się nie zaczeło …
-Georg …
-Tak ?
-My nie
możemy być razem ..ja …ja kogoś mam - Tym stwierdzeniem zbiła go z patyku ….
- O czym ty
do cholery mówisz …być ze Sobą ..Co? Posłuchaj
lubie cię … ale to …to nie tak …
-To dobrze …ja już pójde …- wyszła
Uśmiechneła
się w duchu i ruszyła na szalony shopping …w końcu musi mu się ładna pokazać …
Wyciągneła
telefon …
L : Nita …
jestem na zakupach … - wydarła się uśmiechnięta do słuchawki …
N: Widze że
ci Się humorek polepszył ..w prawdzie jestem teraz z Jackiem …ale może wpadne
do ciebie ..
L : Nie
..nie przeszkadzajcie sobie ..papatki …
Rozłączyła
się …
Miłość
jest najwyższą siłą wszechświata …
To
ona wprowadza w ruch gwiazdy…
poniedziałek, 30 czerwca 2014
Część 6 Czas przemija
** U LUCASA
**
Kiedy tylko
wszedł do domu, którym obecnie miał pomieszkiwać przez te kilka miesięcy ( u
jakiegoś kolegi jego matki ) podeszła do niego śliczna japonka, która
twierdziła że ma na imię Uriko. Pokazała mu cały dom po czym zostawiła samego.
Minął
miesiąc, on co wieczór siadał sobie ze szklanką szkockiej przy oknie za
zdjęciem Lii w telefonie i cierpiał uświadamiając sobie jak bardzo tęskni…
** U LII **
Święta
..zbliżały się święta ..nie będzie mogła z nim spędzić ... Wigilii ..może nawet
już nigdy się nie zobaczą …
Pod kolanami
poczuła gładkość drewnianej podłogi – a potem pod dłońmi, a potem pod
policzkiem. Miała nadzieję, że zemdleje,
ale niestety nie straciła przytomności. Fale bólu, które dotąd smagały tylko jej
serce, zalały ją całą aż po czubek głowy, wciągały w otchłań…
Nie walczyła
by powrócić na powierzchnie …
**U LUCASA
**
Spał sobie
spokojnie gdy nagle do pokoju wparowała mu Uriko i zaczeła świergotać o tym że
musi mu pokazać swoją nową katane.
-Ok, dobra przynieś
ją – odparł.
Był w 100 %
p[przekonany że owa katana to jakiś rodzaj ubrania. Jak wielkie było jego zdumienie
kiedy dziewczyna wparowała do pokoju z wielkim mieczem i zaczeła nim miotać.
Włosy stanęły mu dęba
-Skąd masz
cś takiego ??- wyjąkał
-Od taty. Powiedział
że jutro w Europie świętują coś w rodzaju gwiazdki pod choinke i powiedział że
to prezent ..skoro mamy tu Europejskich gości – krzyknęła i wybiegła.
Zamarł.
Przecież
jutro Wigilia, której nie będzie mógł spędzić …z Lią.. po policzkach zaczeły mu
spływać łzy, nie pomyślał o tym przed wyjazdem. Wziął kartkę papieru, zaczął
coś pisać. Ogarną że kompletnie nie wie co pisać. Nie widzieli się 3 miesiące… Czy
ma w ogóle po co pisać ?
** U LII **
Święta minęły
w niezbyt miłej atmosferze… Lucas jakby zapomniał. Nawet nie przysłał listu.
Było jej strasznie przykro… tyle bólu …dlaczego z nim nie pojechała !!
Czas
przemija, nawet wtedy, kiedy wydaje się to niemożliwe. Nawet wtedy, kiedy
rytmiczne drganie wskazówki sekundowej zegara wywołuje pulsujący ból. Czas
przemija, nierówno – raz rwie przed siebie, to znów niemiłosiernie się dłuży –
ale mimo to przemija…
Część 5 Propozycja …i wyjazd
Wbiegła do
domu …pozrzucała wszystkie rzeczy z pułek ..wpadła w wielką furie … po co ona
tam poszła po co … Usłyszała dzwonek … nie zeszła na dół by otworzyć ..miała
idziesz wystko i wszystkich … Ktoś odpuścił…rzuciała się na łóżko …nie leżała
długo …Ktoś lub coś pukało w szybe …podniosła się i podeszła do okna … Lucas !!
Jej serce zaniło jakby szybciej .. przyszedł… ale zaraz …co ??!!!Otworzyła
okno… wpuściła go ..sama nie wiedziała co robi ..musiała .,..przecież to
wszystko ciągle w niej siedziało … Ciągle …
-Lia …
-Tak ?? – na
nic innego nie było jej stać
-Dostałem
nową propozycje pracy…
-Ah tak
-Przyszedłem
spytać …czy może nie pojechałabyś ze mną ??
-Niby po co
do tej Rosjanki …
-Lia..to tylko
zdjęcia … wyjeżdżamy na pół roku … chce żebyś była obok ..to kupa czasu …
-Daj mi się
zastanowić … - zaczeła wszystko analizować ..zdrada … miłość ..ból..miłość
..cierpienie ..miłośc ..śmierć ..miłość … - Lucas … nie pokaże z tobą …
- Co ??
-Zatkało go
..tego się nie spodziewał
-Nie
zauważyłeś że za dużo się wydarzyło
- Lia ale ja
cie nadal kocham … Co mam zrobić żeby było jak dawniej ? – ukląkł przed nią ..-
powiedz mi a zrobie to ..
Przyklęła
obok niego
-Nie jedź
..zostań przy mnie
-Nie mogę
..musze wyjechać … Przykro mi ..widze że tym nic nie wskóram ..
-Mimo
wszystko ..wydaje mi się że ..chyba będę czekać ..- spuściła głowe …
-Wróce
…obiecuje …
-Niczego mi
już nie obiecuj …poprotstu nie jedź
-Nie mogę
…matka mi załatwiła to nie moja wina ..nie chciałem jechać … powiedz mi tylko
czy wybaczysz mi tamto ?
-Nie wiem ..
to zależy od ciebie … Może po prostu jedź i wróc ?
- Dobrze
-Dokąd
jedziecie
-Do Japonii
…wybacz musze iść …- pocałował ją w policzek i znikną …dziewczyna jeszcze długo
potem stała i patrzyła w pustkę w której znikną…
Jeśli
kogoś kochasz to pozwól mu odejść.
Jeśli
wróci jest Twój , jeśli nie , nigdy tak naprawdę do ciebie nie należał
I
nigdy tak naprawde cię nie kochał
Subskrybuj:
Posty (Atom)