Obudziły ją
promienie wschodzącego słońca, było ciepło, za oknem słyszała śpiew ptaków. Otworzyła oczy i z przerażeniem zorientowała się że wciąż jest w chatce potwora w lesie. O dziwo jeszcze nikt jej nie szukał, dlaczego nie słyszała krzyków ? Dlaczego nie słyszała nawoływania ? Gdzie pogoń z psami ? Przecież matka na pewno zawiadomiła policję, na co oni wszyscy czekali.
Usłyszała kroki… Lucas … uśmiechnęła się na samą myśl. Była chora na głowę, na pewno. Cieszyła się na myśl, że zobaczy chłopaka, który ukradł jej dłoń !
- Hej ranny
ptaszku – uśmiechnęła się, miała o dziwo bardzo dobry humor.
Spojrzał na
nią ponuro
- Hej –
odparł
- Możemy
porozmawiać … proszę – spytała z nadzieją, nie chciała zostawać tu sama.
- O czym ? –
chciał ją zbyć
- Dlaczego
taki jesteś , taki ponury i zimny ? – spytała z poważną miną. Wcześniej wydał jej się inny, coś się zmieniło. Uśmiechną
się blado…
- Dla kogo
mam się uśmiechać ? – nie mam nikogo. - odpowiedział poważnie
- Dla
przyjaciół …
- Ja nie mam
przyjaciół – odparł
- Dla
rodziny
- Nie mam
rodziny… Skończmy to ..! już ! – zdenerwował się i uderzył pięścią w drewniany stół, wszystko co na nim stało zatrzęsło się a ona zadrżała.
- Możesz
uśmiechać się dla mnie… - dodała cichutko
Spojrzał na
nią z nadzieją
- Naprawdę
…?
- Tak –
odparła stanowczo
- Mimo tego co
ci zrobiłem?
- Tak mimo
to – spojrzała mu w twarz, już się go
nie bała – Nie jesteś zły, robisz to bo jesteś zmuszany, jesteś
normalnym chłopakiem… - zwinęła się z bólu gdyż narkotyk przestał działać.
Zauważył to. Usiadł obok i głaskał ją po policzku …podał kolejną dawkę
- Zaraz
przejdzie – uśmiechną się – Mogę mieć w tobie przyjaciółkę
- Jasne …
bo… bo …chyba mi na tobie zależy – powiedziała słabo, bała się że ją uderzy
Nic takiego
nie zrobił
- To źle …to
bardzo źle … nie powinnaś …my nie powinniśmy
- zbliżył Się do niej i pocałował, delikatnie ale zmysłowo. – dziękuje
..i przepraszam …- szepną gdy dziewczyna zamykała oczy …

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz