sobota, 17 maja 2014

4 Chyba mi na tobie zależy ...

Obudziły ją promienie wschodzącego słońca, było ciepło, za oknem słyszała śpiew ptaków. Otworzyła oczy i z przerażeniem zorientowała się że wciąż jest w chatce potwora w lesie. O dziwo jeszcze nikt jej nie szukał, dlaczego nie słyszała krzyków ? Dlaczego nie słyszała nawoływania ? Gdzie pogoń z psami ? Przecież matka na pewno zawiadomiła policję, na co oni wszyscy czekali. 
Usłyszała kroki… Lucas … uśmiechnęła się na samą myśl. Była chora na głowę, na pewno. Cieszyła się na myśl, że zobaczy chłopaka, który ukradł jej dłoń ! 
- Hej ranny ptaszku – uśmiechnęła się, miała o dziwo bardzo dobry humor. 
Spojrzał na nią ponuro
- Hej – odparł
- Możemy porozmawiać … proszę – spytała z nadzieją, nie chciała zostawać tu sama.
- O czym ? – chciał ją zbyć
- Dlaczego taki jesteś , taki ponury i zimny ? – spytała z poważną miną. Wcześniej wydał jej się inny, coś się zmieniło. Uśmiechną się blado…
- Dla kogo mam się uśmiechać ? – nie mam nikogo. - odpowiedział poważnie
- Dla przyjaciół …
- Ja nie mam przyjaciół – odparł
- Dla rodziny
- Nie mam rodziny… Skończmy to ..! już ! – zdenerwował się i uderzył pięścią w drewniany stół, wszystko co na nim stało zatrzęsło się a ona zadrżała. 
- Możesz uśmiechać się dla mnie… - dodała cichutko
Spojrzał na nią z nadzieją  
- Naprawdę …?
- Tak – odparła stanowczo
- Mimo tego co ci zrobiłem?
- Tak mimo to – spojrzała mu w twarz, już się go  nie bała – Nie jesteś zły, robisz to bo jesteś zmuszany, jesteś normalnym chłopakiem… - zwinęła się z bólu gdyż narkotyk przestał działać. Zauważył to. Usiadł obok i głaskał ją po policzku …podał kolejną dawkę
- Zaraz przejdzie – uśmiechną się – Mogę mieć w tobie przyjaciółkę
- Jasne … bo… bo …chyba mi na tobie zależy – powiedziała słabo, bała się że ją uderzy
Nic takiego nie zrobił
- To źle …to bardzo źle … nie powinnaś …my nie powinniśmy  - zbliżył Się do niej i pocałował, delikatnie ale zmysłowo. – dziękuje ..i przepraszam …- szepną gdy dziewczyna zamykała oczy …




Brak komentarzy: