środa, 28 maja 2014

Część 12 Czy ktoś chciał żeby umarła ?

,Mam nadzieję że notka się spodoba... do zobaczenia mam nadzieję że w piątek...miłego czytania....jeśli macie chęci i czas można pokomentować :) 
@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@ 




Otworzyła oczy, leżała sama na swoim wielkim łóżku. Lucasa nie było obok… przypominając sobie jego od razu wróciła myślami do poprzedniej nocy. Czy zrobiła coś nie tak ? Dlaczego sobie poszedł ? Nie zastanawiała się nad tym zbyt długo, miała dzisiaj określony cel… odwiedzić chorą przyjaciółkę… jak się potem okazało jej plany nie doszły do skutku…


Wzięła samochód swojego ojca, często pozwalał jej nim jeździć, nie miała prawa jazdy ale teraz to było nie istotne… przyjaciółka mieszkała na obrzeżach Berlina, tam właśnie miała się udać… wsiadła w samochód… po drodze wstąpiła jeszcze do sklepu żeby kupić sobie coś do picia, był ciepły a nawet można by powiedzieć upalny dzień, w sam raz na poranne morderstwo...ale o tym dziewczyna nie mogła już wiedzieć. 
 W drodze postanowiła zadzwonić do kumpeli :
L: Hej Mika,  jak się czujesz, postanowiła cie dzisiaj odwiedzić, mam nadzieję że nie będziesz miała nic przeciwko.
M: Jasne że nie, cieszę się że przyjedziesz… do zobaczenia w takim razie
Rozłączyły się, jechała dalej… już miała skręcać w uliczkę przyjaciółki gdy nagle z za zakrętu wyjechał na nią ogromny czarny van, nie miała szansy zjechać na bok. Jej samochód przekoziołkował kilka metrów dalej… przeraziła się a potem poczuła ogromny ból w lewej ręce, na której miała blizne po ucięciu ręki, to nie było przypadkowe ktoś chciał żeby umarła… zdążyła to pomyśleć i zauważyła że leci na nią tylnia szyba..potem nie czuła już nic i zapadła ciemność.


U Lucasa

Przyszedł do domku…  oczach ciągle miał tylko swoją ukochaną, ile by dał żeby teraz obudzić się przy niej, ale czekała go jeszcze wielka robota do zrobienia. O dziwo jego ojca nie było w domku, może gdzieś wyszedł. Zrobił to co miał zrobić ( mianowicie… rozćwiartowanie kilku ciał ) i usiadł przed telewizorem. Włączył wiadomości, podawali akurat jakąś rozbitkę niedaleko Berlina, bardzo się tym nie przejął. Po prostu usiadł i słuchał…
„ Dzisiaj w godzinach rannych ok. 10.00 młoda dziewczyna jechała prawdopodobnie samochodem ojca. Ktoś lub coś próbowało ją zabić. Dziewczyna straciła wiele krwi i właśnie jest transportowana do najlepszego szpitala w Berlinie… miejmy nadzieje że z tego wyjdzie. Rodziców dziewczyny prosimy o natychmiastowe przybycie. Z jej dowodu wynika że nazywa się Amalia Rose…. wszystkich zainteresowanych lekarze proszą o kontakt „
Wystarczyło tylko jedno zdanie żeby ugięły się pod nim kolana i po policzkach pociekły łzy. Amalia ? Przecież ona była w domu…. to nie może być prawda. Biegiem ruszył do garażu, wziął swojego sportowego Mustanga i pojechał do szpitala. Wchodząc przez główne drzwi modlił się żeby była to pomyłka… zwykła zbieżność nazwisk, ale gdy przy recepcji zobaczył jej rodziców wszystkie nadzieje zniknęły. Wyszedł przed szpital, nie miał ochoty słuchać jak to źle z nią jest… usiał na schodach i schował twarz w dłonie. Trzęsły mu się reće i było strasznie zimno... cały obraz świata mu się zamazywał i znikał pod mokrymi blaszkami od łez...
-Lucas – usłyszał swoje imię odwrócił się. Naprzeciwko niego stała jej mama
-Tak ?
-Ona cie teraz potrzebuje…- jedno zdanie mogło zmienić wszystko… wszedł do jej Sali i zamarł… Jeszcze nigdy nie widział jej w takim stanie… nawet kiedy pożyczył sobie jej dłoń. Dziewczyna leżała przykryta tylko cienkim materiałem, jej skóra tak blada nie odróżniała się od białej pościeli… jej twarz zdobiły czerwone pręgi po rozcięciach i lewa dłoń była w szynie… Podszedł do niej… szeptała cicho jego imię przez sen.
-Jestem tu – pogłaskał ją po głowie i dziewczyna momętalnie ucichła… - Znajdę go, znajdę słyszysz… będzie umierał w wielkich męczarniach… będę się mścił za to co ci zrobił… on umrze…
Nie dalej jak 4 godziny temu ona leżała bezpiecznie w jego ramionach, zostawił ją tylko na małą chwilkę… dlaczego ? Ktoś musiał ją śledzić… musiał wiedzieć co zamierza zrobić… musiał znać jej plany… musiał być zdrajcą.
Czy on chciał żeby umarła ?…. żeby cierpiała… żeby jej z nim nie było… kto byłby na tyle zdolny… zadać tyle cierpienia jego ukochanej..kto ?
Widząc jej oblicze przed oczami staneła mu wizja jak zabija człowieka który ją skrzywdził… i na jego twarzy zagościł wredny uśmieszek.
 Wstał i wyszedł, nikt nie mógł go już zatrzymać… obrał sobie jeden cel tylko wcześniej będzie musiał spytać ojca co robił w tych godzinach…
Miał co do tego bardzo dziwaczne przeczucia 






Brak komentarzy: