Wiram ! mam nadzieje że część się spodoba... tochę mi się zeszło z jej napisaniem, sorki za błędy :)
Miłej lektury ...:)
Dzień
pogrzebu
Dziewczyna
ubrała się na czarno i troszke podmalowała. To dla niego. Mark nie lubił kiedy
wyglądała jak plastik. Mark. Dlaczego on ?
Na korytarzu
natknęła się na swoją rodzicielkę
Lia skarbie
takmi przykro – objęła córkę – Ciesz się że jego ciało w całość i dotarło do
trumny, jakiś miły chłopak nam je udostępnił…
Wiedziała kim był ten miły chłopak… ale wymówienie nawet w
myślach jego imienia sprawiało jej psychiczny ból zaraz że co ? Ciało dotarło
całe …nie w kawałkach… to znaczy że ON go nie poćwiartował. Dlaczego ? Czy
Lucas przyjdzie na pogrzeb… Czy go zobaczy … Czy będzie w stanie nie uciec ?Czy
będzie próbował zrobić jej krzywdę ? zwieść do lasu. Miał nad nią sporą przewagę
przecież wiedział że ona go kocha i zrobi dla niego wszystko. Pozostaje pytanie
…
Czy Lucas będzie chciał to wykorzystać…?
Nie było go …nie
przyszedł..miała w oczach łzy … a tak bardzo chciała go jeszcze zobaczyć. Miała
nadzieje że przyjdzie i chociaż jeszcze raz przeprosi, a ona będzie mogła się
odwrócić i powiedzieć że go nienawidzi.
Trumna
została zakopana… powiał zimny wiatr, jakby od grobu… nigdy więcej dziewczyna
nie dowiedziała się czy to była prawda czy może jej urojenia, ale u słyszała w
tym wietrze znany głos Marka..WIERZE W CIEBIE I KOCHAM CIĘ … Poszła złożyć
kondolencje jego rodzinie i wróciła smutna do domu.
Położyła się
spać….
Jednak nie
spała długo… usłyszała ciche pukanie w szybę… przeraziła się nie na żarty.
Szybko zapaliła lampkę nocną i spojrzała na okno balkonowe. Za szybą rysował
się ciemny zarys sylwetki człowieka… obleciał ją strach, ale ciekawość
zwyciężyła… powoli podeszła do okna. W słabym świetle lampy ujrzała znaną jej
twarz …Lucas. Po policzkach spłynęły jej łzy … zauważył to … uśmiechną się i
pogroził jej palcem..a potem zrobił coś …co mogłoby przełamać lody….
Przyłożył
swoją dłoń do szyby w miejsce gdzie Lia trzymała dłoń. Dłoń do dłoni… pokazał
jej że może mu ufać… mimo że się bała postanowiła spróbować..Otworzyła okna. Do
pokoju wszedł lekki podmuch zimna i po chwili była w jego ramionach… zadrżała.
- Nie bój
się mnie – szepną z rozpaczą- Nigdy, przenigdy nie zrobię ci krzywdy. Zaufaj mi.
Zaufała mu …może
nie wiedząc w co się pakuje, ale go kochała… nic więcej nie trzeba było mówić…
już chciała coś powiedzieć …gdy Lucas wszedł jej w słowo
-Musze już
iść, przyszedłem cie tylko zobaczyć.
-nie, nie
idź proszę…
-Musze …
powiedz mi tylko czy dasz mi jeszcze jedną szanse
-dam –
odparła bez zastanowienia -, zobaczymy się jeszcze – spytała z bólem w sercu
- Obiecuje….
Złożył delikatny pocałunek na jej drżących wargach.
Po czym
znikną tak samo szybko jak się pojawił…
Chciała już
zamknąć okno gdy nagle na podłodze zobaczyła średniej wielkości białe serduszko.
Mieściło jej się w dłoni.. a na odwrocie pisało …TYLKO W MOIM SERCU …
rozpłakała się ze szczęścia … miała już wszystkie odpowiedzi na wcześniejsze dylematy
..Lucas ją kocha …teraz mogła to wykrzyczeć nawet całemu światu ..i kiedyś
znowu się zobaczą ..to jest nieuniknione…J
Czasami
danie komuś drugiej szansy
Jest
jak danie mu drugiej kuli
Bo
nie trafił nas za pierwszym razem
Ale
czasem…
Jest
to najlepsza decyzja jaką podjeliśmy w życiu
Tak to jest właśnie to serduszko...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz