Urodził się Alex... śliczny chłopiec o cie,mnych włosklach i pięknych czekoladowych oczach po tatusiu... nie była to jedytna rzecz która po nim pozostała...ale Lia wydawała się jakby tego niewidzieć. Jakby zapomniała. Czy on zapomniał ? Czy on żyje ? Kiedys miał w głowie tyle pytań, teraz ma już na to wyjechane... zapomniała, przyzwyczaiła się do życia bez niego, mineły już 2 lata...
Niestetyu jej szczęście nie mogło trwać wiecznie... miała do tego pecha ...
Ktoś albo coś doniosło ojcu Lucasa... a on był w gorącej wodzie kompany i stała sie tragedia...
Kobieta czekała razem z synkiem na stacji ( na tej samej na której wysiadła 2 lata wcześnij z Lucasem ) czekała na pociąg...sama niewiedziała po co, nadjechał..z pociągu wyszedł mężczyzna, skąś znała tą twarz...nie mogła przypomnieć sobie z kąd...
-Co za miłe spotkanko...Lia ..
-Nie rozumiem ...
-Śliczne dziecko... - w jego oczach błysneło coś złowrogo...pociąg ruszył... i wtedy ten obrzydliwy facet...pchną z całych sił maleńkie dziecko któro bawiło się kamyczkami na trawie... Amalia zareagowała błyskawicznie...jednak się spóźniła...a mężczyzna znikną...
Pociąg przejechał..podeszła na drżacych nogach do torów... było pełno krwi...
-Alex !!!- upadła na kolana...
Następny dzień, dziewczyna obudziła się na trawie przy torach ... z żyletką w ręce..w nocy musiała przegiąc pałe z cięciem sie i straciś przytomność... Alex ... gdzie on jest ? To nie możliwe ..? Jedyna osóbka..maleńswto, które niezawiniło...znowu płakała...
Nagle poczuła jakby trzęśienie ziemi...nadjeżdżał pociąg... miała do wyboru różne opcje ..analizowała je.... podjeła decyzje..rzuci się pod pociąg !
Pociąg sie zatrzymał...wysiadła z niego tylko jedna osoba ..przez swoje zapłakane oczy nawet na niego nie spojżała...
Ten ktoś ja przytulił... odwróciła się i ...
-Lucas ??? - wszystko momętalnie odrzyło ...całe uczucie ..wszystko !! on wrócił... wrócił...do niej ..kochał ją i zapewniał ..znowu jest ..znowu ..!!!
-Lia, tak mi przykro ...- też płakał ...- Widziałem to wszystko, przyjechałem wczoraj z moim ojcem ...kazał mi zostać w środku bo inbaczej was zabije ...wiem że niepowinienem go słuchać...:( On nieżyje... rzuciłem statuetką ...nie wiedziałem że go zabije... Jak on miał na imie - spytał cicho
-Alex ..- odparła przez łzy
-Żegnaj moje dziecko... - rozpłakał sie jeszcze bardziej... ile można ..ile można znowić upokorzeń ...dopiero śmierć dziecka dała mu do myślenia ile błędów popełnił bedą ze swoim ojcem
Naprawi to...
Kilka dni potem odbył sie pogrzeb ...zostali powiadomieni też rodzice kobiety, dowiedzieli sie wszystkiego na miejscu i niedowieżali...
Tak już jest ...niestety życie musi toczyć się dalej ...
Czy ich życie będzie usiane niespodziankami....
Jeżeli chcecie sie dowiedzieć i żebym dalej pisała chociaż nie mam weny ...bardzo proszę o komentarz ...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz