Wiem że beznadziejny ..ale pisałam to na szybko ..poprostu stwierdziłam że opowiadanie skoro ma początek musi mieć też zakończenie ...jeżeli ktoś tu wchodzi i chciałby poczytać ...proponuje innego bloga...
http://nie-skacz.blogspot.com/
Wróciła do domu. Chciała to wyjaśnić...wszystko....a może nawet zakończyć..
-Lucas....- podeszła do ciemnej postaci...
-Jeteś ...jesteś mordercą.... - powiedziała mu prosto w twarz...
-Co - zdziwił się
-Wiedziałeś o tym że jestem zaklinaczką....i że mój synek to po mnie odziedziczy ....
-Lia ..już wiesz....
-Wszystko ... rozmawiałam z przyjacielem ..wszystko mi wytłumaczył...
-Tak to prawda .. domyślałem się ..ale ja nie chciałem żeby umarł...kochałem go ..nadal go kocham ...wiem że masz taki dar ... możesz z nim rozmawiać..a więc tak naprawdę nie odszedł ..nigdy nie odejdzie...zawsze będzie moim kochnym syneczkiem ...a mój ojciec...cuż..sama wiesz...ale jedno jest pewne...Kocham Cie ... jestem tu po to żeby cię chronić ...ever ....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz