poniedziałek, 30 czerwca 2014

Część 6 Czas przemija

** U LUCASA **

Kiedy tylko wszedł do domu, którym obecnie miał pomieszkiwać przez te kilka miesięcy ( u jakiegoś kolegi jego matki ) podeszła do niego śliczna japonka, która twierdziła że ma na imię Uriko. Pokazała mu cały dom po czym zostawiła samego.
Minął miesiąc, on co wieczór siadał sobie ze szklanką szkockiej przy oknie za zdjęciem Lii w telefonie i cierpiał uświadamiając sobie jak bardzo tęskni…

** U LII **

Święta ..zbliżały się święta ..nie będzie mogła z nim spędzić ... Wigilii ..może nawet już nigdy się nie zobaczą …
Pod kolanami poczuła gładkość drewnianej podłogi – a potem pod dłońmi, a potem pod policzkiem.  Miała nadzieję, że zemdleje, ale niestety nie straciła przytomności. Fale bólu, które dotąd smagały tylko jej serce, zalały ją całą aż po czubek głowy, wciągały w otchłań…
Nie walczyła by powrócić na powierzchnie …

**U LUCASA **

Spał sobie spokojnie gdy nagle do pokoju wparowała mu Uriko i zaczeła świergotać o tym że musi mu pokazać swoją nową katane.
-Ok, dobra przynieś ją – odparł.
Był w 100 % p[przekonany że owa katana to jakiś rodzaj ubrania. Jak wielkie było jego zdumienie kiedy dziewczyna wparowała do pokoju z wielkim mieczem i zaczeła nim miotać. Włosy stanęły mu dęba
-Skąd masz cś takiego ??- wyjąkał
-Od taty. Powiedział że jutro w Europie świętują coś w rodzaju gwiazdki pod choinke i powiedział że to prezent ..skoro mamy tu Europejskich gości – krzyknęła i wybiegła.

Zamarł.

Przecież jutro Wigilia, której nie będzie mógł spędzić …z Lią.. po policzkach zaczeły mu spływać łzy, nie pomyślał o tym przed wyjazdem. Wziął kartkę papieru, zaczął coś pisać. Ogarną że kompletnie nie wie co pisać. Nie widzieli się 3 miesiące… Czy ma w ogóle po co pisać ?

** U LII **

Święta minęły w niezbyt miłej atmosferze… Lucas jakby zapomniał. Nawet nie przysłał listu. Było jej strasznie przykro… tyle bólu …dlaczego z nim nie pojechała !!


Czas przemija, nawet wtedy, kiedy wydaje się to niemożliwe. Nawet wtedy, kiedy rytmiczne drganie wskazówki sekundowej zegara wywołuje pulsujący ból. Czas przemija, nierówno – raz rwie przed siebie, to znów niemiłosiernie się dłuży – ale mimo to przemija… 

Brak komentarzy: