-
Kim jesteś
? ! śledzisz
mnie ! - usłyszała jego męski ( oczywiście tego się spodziewała) głos i zamarła. Co miała odpowiedzieć ?
Właśnie zastanawiała się czy nie powiedzieć, że mieszka w norze za najbliższym krzakiem i idzie do domu, ale on odezwał się znowu.
- Mówię do
ciebie !
- Nazywam
się… - zaczęła
- Nie pytam
jak się nazywasz tylko po co mnie śledzisz ? !! – jego oczy płoneły, był
wściekły. Dlaczego ? Przecież nie chciała go zamordować na Boga !
Czy byłby w
stanie zrobić jej teraz krzywdę ?
Przestraszyła
się i nie mogąc utrzymać już dłużej języka za zębami stwierdziła że lepiej będzie jak powie mu całą prawde.
- Wyszłam z
imprezy, bo..bo ….
- Bo co ! ?
– złapał ją za gardło i przycisną do drzewa.
Dusił ją…
- Bo bardzo
mnie zaciekawiłeś, jesteś inny niż oni wszyscy…. ja po prostu… byłam ciekawa –
z jej ust wypłyną potok słów, byle tylko ją puścił.
Chłopak
rozluźnił uścisk.
- Czyli
mówisz że nie jesteś szpiegiem…?
- Szpiegiem ? .... - otworzyła szerzej oczy, skąd mu przyszło do głowy że ona , że Lia może być szpiegiem, wcale nie dlatego przecież że szła za nim jak ostatnia wariatka po ciemnej ścieżce do lasu - Nie
jestem…
- i umiesz
dochować tajemnicy ? - robiło się groźnie, ale też bardzo ciekawie.
- Umiem
- I nie
będziesz miała potem w nocy koszmarów po tym co zobaczysz ..?
Zatkało ją ..koszmarów ? O czym on mówił ?
- Pamiętaj
nikomu ani słowa, albo skończysz jak oni …- weszli do ciemnej chaty, która niewidomo skąd pojawiła się nagle przed nimi. W środku
było zimno i dziwnie pachniało …Chłopak zapalił światło i…
Dziewczyna
aż pisnęła ze strachu …do ścian poprzybijane były ludzkie ciała poćwiartowane z
jakimiś numerkami napisanymi markerem, z oczu pociekły jej łzy …
Bała się, ze strachu nie mogła oddychać, bała się nawet przełknąć ślinę. Rozejrzała się, dziwny zapach musiał być wydzielany przez jakiś silny środkiem czyszczący, bo w chacie było sterylnie czysto, nie było nic oprócz jakiś straszliwych narzędzi do cięcia, no i oczywiście oprócz części ciał na kołkach.
- Nie
zrobisz mi krzywdy … prawda ? – zapytała szeptem z nadzieją
- ON może
nie ….- usłyszała za sobą głos innego mężczyzny a potem zobaczyła na twarzy
chłopaka smutny uśmiech. Wiedziała co się święci, ale była tak przerażona że
jej ciało odmówiło jej posłuszeństwa, nogi nie chciały biec, ręce nie chciały się szarpać, ale i tak nie miałaby szans. Poczuła silne uderzenie w tył głowy i
zapadła ciemność…

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz