No tak Lia
jeszcze nie zdązyła zapomnieć o dawnych problemach a tu nagle pojawiają się
kolejne …
Lucas
pewnego dnia wrócił bardzo późno do ich wspólnego domu, mało tego był nieźle
wstawiony. Zabalował i to ostro. Była na niego wściekła, ale nie miała nawet
jak z nim porozmawiać bo padł nieprzytomny na łóżko. Położyła się obok, ale nie
spała. Ciągle rozmyślała, co się wydarzyło ? Co go tak poruszyło żeby
doprowadzić go do takiego stanu. Rano z nim porozmawia i to bardzo poważnie.
Następny
dzień.
-Lia ,
możesz mi przynieść szklankę wody – obudził się, no tak to była jedna z
najgorszych nocy, jakoś tak po 12 zaczął wydawać z siebie dziwaczne serie
bełkotów … Wstała i poszła mu po napój….
-Możemy
porozmawiać – podała mu szklankę z przezroczystym płynem
- Lia, łeb
mi pęka… później
-Proszę ….
- Przestań
być taka upierdliwa, powiedziałem nie ! –
odepchną ją wstając – Daj mi spokój !
-Lucas, co
ci jest ?? – przestraszyła się
-Nic !!
-Powiedz …
-Ty mi
jesteś !!! – wściekł się i wyszedł z sypialni.
Zamurowało
ją , nie spodziewała się tego po nim …nie spodziewała…
Coś musiało
się stać, ta myśl nie dawała jej spokoju…
-Isabello –
zadzwoniła do jego matki, już dawno przeszły na ty
-Witaj
Amalko… cos się stało, czy ty płaczesz ?
–Coś jest nie tak z Lucasem …
- Oj o czym
ty mówisz … musze lecieć …papa
-Rozłączyła
się …nie wiedziała o co tu chodzi ..ale wiedziała jedno ..jego matka coś ukrywa
…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz